2010-06-11 12:11:34 >> muffiny... kuszą...

i tyle.. po prostu.

piękna pogoda, piękne nastroje... :) weekend za pasem... pracować się jakoś..ode chcie - wa!


skomentuj (0)




2010-06-09 20:55:13 >> pieczemy muffinki!

takie z czekoladą białą i mleczną... takie z orzeszkami laskowymi, brazylijskimi, z migdałami i wiórkami kokosowymi...

na bogato :)

pysznie jest!
muffin mejkin by you.



skomentuj (0)




2010-05-27 15:12:10 >> mój plan i mój śmiech...

http://www.youtube.com/watch?v=MmQtxCBmn9E



bua haha ahhahaha ha ha!!


skomentuj (0)




2010-05-25 21:40:42 >> horoskopy

wróżą zmiany. duże zmiany. do zmian namawiają! intensywnie. Pojawia się pytanie: kuszenie losu? przypadek?

ciężko stwierdzić.... ale myślę, że może jednak coś w tym jest? może spróbować? iśc do przodu! zaryzykować... coś zrobić, pomysleć o sobie.

?

nie wiem. po prostu nie wiem co zrobić. Mam mętlik w głowie. powinnam uzyc matematyki? Czy serca?!




skomentuj (0)




2010-05-24 15:36:12 >> why?

dlaczego ludzie są jacy są i zachowują się jak się zachowują?




skomentuj (0)




2010-05-23 12:47:18 >> karma

w horoskopie dziś wiele o karmie, że wraca, że warto patrzeć na innych...

Przestroga/ Przypomnienie?




skomentuj (0)




2010-05-23 12:39:15 >> black beauties

Nie jestem w stanie przelać poprzez czarne guziczki klawiatury zapachu jaki roznosi się w Zielone Świątki w naszym domu... Robimy muffiny jagodowe.. z orzeszkami, kokosem... pachnie domem, ciepłem i miłością. Miska z masą wygląda jak chemiczna, fioletowa maź... muffiny w zastraszającym tempie wyrastają z przypisanych im małych, białych papierowych papilocików. Wygląda to ślicznie, pachnie jeszcze piękniej. Nie moge sie powstrzymac od ciepłych uczuć, od miłości i radości. W dodatku świeci słońce. Pieknie...

To całe piękno na chwilę przysłania mi zalaną Polskę... Rzeka na chwile nie istnieje, nie ma zalanych domów i ludzkich tragedii.


O właśnie wszedł P i rzekł: o kiurde , ale pachną! o kurde! ale wielkie :) Od jutra już 4 dniw  domu go ni ebędzie. będzie mniej miłośnie i mniej pusto... ale jak to dziś w piosence o białych żaglach ( tytułu nie znam): męska rzecz być daleko, kobieca - czekać ( może coś pomieszałam, ale mam nadzieję, że sens jest utrzymany!)...

Niedziela :)

Zarz z psem na spacer... i do rodzicó na obiad - ponoć zeberka być mają, Piotrek się ślini :)


skomentuj (0)




2010-05-17 09:47:00 >> horoskop

To koniec pewnego etapu w Twoim życiu. Uważaj na kompromis, który nie będzie dla Ciebie korzystny. Masz szansę spełnienia marzeń, ale bądź uważny.

Tak mi dziś igoogle wywróżył.

Jak bardzo się z tym zgadzam... nie sposób opisać...

nie żebym była radosna... jeszcze nie wiem jakie uczucia sie z tym wiążą. Póki co niesamowity ból w kręgosłupie. Ale niesamowity. Bolący. przeszywający. odbierający dech...



skomentuj (0)




2010-05-06 11:10:45 >> hajime - czyli naprzód

bo jak innaczej?


skomentuj (0)




2010-04-28 20:11:53 >> one day

Sometimes I lay under the moon
And I thank God I'm breathing
Then I pray don't take me soon
Cause I am here for a reason



skomentuj (0)




2010-04-18 22:02:23 >> entourage

nic dodawać nie musze... I wanna be your super hero!!

oh yeah!


skomentuj (0)




2010-04-18 20:15:52 >> nie dziela.

nie ma psa

jest smutno.




skomentuj (0)




2010-04-15 22:12:47 >> jesienne przesilenie

MAM!!

:)


skomentuj (0)




2010-04-14 17:24:41 >> rok metalowego tygrysa

Trwa... :)

a ja w nim. I co?

a no:

W roku 2010 należy unikać podejmowania ważnych czynności, w następujące dni:

Styczeń:
1, 9, 14, 15, 21, 24, 26.

Luty: 2, 3, 8, 12, 15, 20, 24, 27.

Marzec: 4, 7, 12, 15, 19, 24, 30, 31.

Kwiecień: 2, 6, 9, 15, 18, 19, 21, 27, 30.

Maj: 1, 3, 6, 7, 9, 13, 19, 22, 25,28, 31.

Czerwiec: 2, 7, 10, 19, 20.

Lipiec: 1, 4, 14, 17, 19, 26, 31.

Sierpień: 7, 8, 13, 20.

Wrzesień: 1, 14, 26.

Październik: 5, 8, 9, 12, 16, 16, 18, 21, 24, 26, 30.

Listopad: 2, 5, 9, 15, 18, 21, 23, 27, 30.

Grudzień: 3, 7, 10, 13, 15, 16, 19, 21, 22, 25, 27, 31.

Planuj z korzystnymi dniami

W roku 2010 za ogólnie korzystne dni uznaje się:

Styczeń: 3, 4, 8, 10, 16, 19, 20, 22, 23, 25, 31.

Luty: 4, 5, 10, 13, 16, 17, 19, 21, 22, 25.

Marzec: 3, 5, 8, 10, 13, 14, 16, 18, 25, 26, 28.

Kwiecień: 1, 3, 5, 8, 10, 16, 17, 20, 22.

Maj: 2, 8, 11, 12, 14, 15, 16, 17, 20, 23, 26, 27, 29.

Czerwiec: 1, 4, 5, 9, 11, 14, 15, 17, 21, 23, 26. 27. 29, 30.

Lipiec: 2, 3, 5, 8, 9, 15, 16, 18, 20, 22, 24, 27, 28, 30.

Sierpień: 1, 2, 3, 5, 10, 12, 14, 16, 18, 21, 24, 28, 30.

Wrzesień: 3, 5, 7, 9, 12, 13, 15, 16, 24, 27, 28.

Październik: 3, 4, 6, 7, 10, 11, 13, 17, 20, 22, 23, 25, 28, 29.

Listopad: 4, 10, 12, 13, 14, 16, 17, 19, 22, 24, 25, 26, 28.

Grudzień: 1, 4, 6, 8, 12, 14, 17, 18, 20, 23, 24,




skomentuj (0)




2010-04-14 16:57:45 >> zmęczona i senna

ale czekam na asapka...  z utęsknieniem... i na najbliższy tydzień, bo licze, że popracujęz  domu iz  nim pobęde... do domku go przyzwyczaję :D


skomentuj (0)




2010-04-13 17:47:05 >> o dziwo

dziwnie pusto w polityce. nie ma wrogów, przeciwników... peace and love... o DZIWO...

Kończymy mieszkanie, jakieś pierdoły zostały, ale jednak ciągle coś... fajnie mieszkac u siebie, gdzie jest po NASZEMU, gdzie nam jest dobrze i wszystko jest takie jakie być powinno. Uwielbiam się tu budzić i patrzeć w te wieeelkie okna... na wieeelkie błekitne niebo.. i myśleć o tym jak fajnie jest się tu obudzić...

trochę mi żal że okna zostaną zasłonięte roletami rzymskimi... choć - bez nich nie ma opcji aby uprawiać sex w ciągu dnia.... nie ma :)

jest nieładna pogoda, nieładne śmierci, nieładny kwiecień... ale są promyki optymizmu w tym wszystkim. Zycie się toczy. Biegnie nawet


skomentuj (0)




2010-04-13 10:40:06 >> kwiecień oficjalnie jest najchujowszym miesiącem 2010

Śmierć, śmierć i cierpienia bliskich...

Sidor mi podpowiedział:

Eliot Thomas Stearns

Jałowa ziemia - Grzebanie umarłych

1.Grzebanie umarłych

Najokrutniejszy miesiąc to kwiecień. Wywodzi
Z nieżywej ziemi łodygi bzu, miesza
Pamięć i pożądanie, podnieca
Gnuśne korzenie sypiąc ciepły deszcz.
Zima nas otulała i kryła
Ziemię śniegiem łaskawym, karmiła
Maleńkie życie strawą suchych kłączy.
Zaskoczyło nas lato, idąc nad Starnbergersee
Rzęsistym deszczem. Chwila pod kolumnadą
I wyszliśmy na blask słoneczny, do Hofgarten,
Piliśmy kawę i rozmawiali godzinę.
Bin gar keine Russin, stamm` aus Litauen, echt deutsch.
Kiedy byliśmy dziećmi, w domu arcyksięcia,
Mego kuzyna, brał mnie na saneczki,
A ja się bałam. Mówił tak: Marie,
Trzymaj się, Marie. Pędziliśmy w dół.
O, w górach człowiek czuje się swobodny
Czytam nocami, w zimie jadę na południe.

Jakie korzenie tu tkwią, jakie gałęzie rosną
Z tych kamiennych rumowisk? O synu człowieka,
Rzec nie potrafisz ni zgadnąć, bo ty znasz jedynie
Stos pokruszonych obrazów, i słońce tam pali,
I martwe drzewo nie daje schronienia, ulgi świerszcz,
Ni suchy kamień dźwięku wody. Cień
Jest tylko tam, pod czerwoną skałą
(Wejdźże w ten cień pod czerwoną skałą).
Ja pokażę ci coś, co różni się tak samo
Od twego cienia, który rankiem podąża za tobą
I od cienia, który wieczorem wstaje na twoje spotkanie.
Pokażę ci strach w garstce popiołu.
                                              Frisch weht der Wind
                              Der Heimat zu,
                                              Mein Irisch Kind,
                                              Wo weilest du?

"Dałeś mi hiacynty rok temu pierwszy raz.
Nazywano mnie hiacyntową dziewczyną."
- Ale gdy wracaliśmy, późno, z Hiacyntowego Ogrodu
I miałaś pełne ręce, mokre włosy, ja nie mogłem już
Mówić i ćmiło mi się w oczach, i nie byłem
Żywy ani umarły. Nie wiedziałem nic,
Zapatrzony w serce światła, w ciszę.
Oed` und leer das Meer.

Madame Sosostris, słynna jasnowidząca,
Była dzisiaj przeziębiona, niemniej jednak
Jest znana jako najmądrzejsza z kobiet w Europie,
Z tą chytrą talią kart. Tutaj, powiada,
Jest pańska karta, utopiony Żeglarz Fenicki,
(Gdzie były oczy, perła lśni. Patrz!)
Tutaj jest Belladonna, Dama Skał,
Dama okoliczność.
Tutaj jest człowiek z trzema pałkami, a tu Koło,
A tutaj jednooki handlarz, a ta karta,
Która jest pusta, oznacza coś, co niesie na plecach,
Czego mi widzieć nie wolno. Nie znajduję
Wisielca. Zagraża tobie śmierć w wodzie.
I widzę tłumy ludzi, jak chodzą w kółko, w kółko.
Dziękuję. Gdyby pan widział kochaną Equitone,
Proszę powiedzieć, że horoskop ja sama przyniosę:
Musimy być w tych czasach tak ostrożni.

Nierzeczywiste Miasto,
Pod mgłą brunatną zimowego świtu
Tłum płynął po Moście Londyńskim, tak wielu,
Nie myślałem, że śmierć zniszczyła tak wielu.
Westchnienia, krótkie i nieczęste, rwały się im z ust,
Każdy oczy obracał w dół, do mokrych płyt,
Płynęli w dół i w górę po King William Street,
Aż tam, gdzie Święta Maria Woolnoth wybija godziny
Z dziewiątym uderzeniem, co ma głuchy dźwięk.
Tam zobaczyłem kogoś, kogo znałem,
I zatrzymałem go wołając: "Stetson!
We flocie razem byliśmy pod Mylae!
Ten trup, którego zasadziłeś zeszłego roku w ogrodzie,
Czy zaczął już kiełkować? W tym roku czy będzie kwitł?
Przymrozek nie zaszkodził? Dobrą ma kwaterę?
Och, trzymaj psa z daleka, to przyjaciel ludzi,
Bo grzebiąc, znowu na wierzch go wyrzuci!
Ty! Hypocrite lecteur! ... mon semblable! ...mon frere!"



skomentuj (0)




2010-04-08 17:38:44 >> imię na dziś: Liwia




skomentuj (0)




2010-04-08 15:28:56 >> to straszne. zapalenie pęcherza.

Nie zdarza mi się czesto opisywać swoich chorób i bolaczek. Myślę, że skoro raz to zrobię - świat się nie zawali.

Mam zapalenie pęcherza. Bolesne i KRWISTE. Prócz tego zagłębiać się więcej nie będę w szczegóły. Sympatycznie nie jest. Jest bolaco, szczypiąco i mało sympatycznie... nie należę do osób bardzo szczęsliwych w tym momencie. Dodatkowo dochodzi do tego ból spowodowany tym, że jestem w domu i że boli i że mi się nic a nic nie klei! nawet pisanie!

Oglądam dalej w międzyczasie friendsów i mam jeden wniosek: paczka znajomych, którzy się między sobą bzykają, zaręczają, mają dzieci ze sobą wzajemnie. Banda hedonistów... nie wiem czemu to oglądam - sprytni scenarzyści mnie wkręcili w film. Ale dążę do zmiany na Entourage... ale... nie. Jutro pójdę do pracy. Już nie będę miała nad czym się uzewnętrzniać...

A! dziś miałam też pobieranie krwi... przez kilka dobrych godzin.. pobranie - pigułka- godzina - pobranie - pigułka... faken! I ta pieprzona prolaktyna! niby hormon, który sie wydziela pod wpływem stresu.. a stres z pracy i życia... ale jak w tym stresie znaleźć 3 h na to aby pobrać krew!!!!!!!!! JAK PYTAM??

jeśli jestem zestresowana, zapracowana... to jak do cholery .. jak i dlaczego nikt nie wymyślił szybszego czasu na zmierzenie pieprzonej prolaktyny!!

a... zresztą... dziś jestem rozżalona.

Bardzo. I smutna. bardzo.

Może mi się okres zbliża i nie muszę obsikiwać żadnego testu?


Bardzo bym chciała...


skomentuj (0)




2010-04-07 18:40:32 >> Sztuka dobrego życia

Jeśli miałabym wybrac któryś z przedmiotów w liceum/ na studiach, miała możlwiosć go przerobić i nauczyć się czegoś nowego.. to wybrałabym historię sztuki i dodałabym do niej historię kultury. Nie ma takiego przedmiotu, nie ma takich nauczycieli. Uczy nas życie, to co nas otacza, ludzie którymi się otaczamy, sytuacje które przeżywamy i te które nas omijają...

I leże w łóżku  z ostrym zapaleniem pęcherza ( nie ma co się oszukiwać - obok na laptopie lecę friendsi...) i  myślę o tym jak smakuje swoje życie, czy je celebruję? czy myślę o smaczkach i smaczków szukam?

Odpowiedź mnie zawodzi jak zawsze - niestety nie. Nie smakuję, nie szukam. Nie poświęcam czasu na sztukę dobrego życia. Ubieram w słowa i czyny to co myślę, moje poglądy i reakcje, ale nie doszukuję się smaczkó, pikanterii, małych radości. A szkoda, bo one wiele dają, jak to mówi piotrek- to są rzeczy które nam ROBIĄ...

I dziś, sikając i sycząc z bólu, z tym pęcherzem, pomyślałam, że właśnie czas na sztukę życia, na to aby patrzeć, rozglądać się i smakować... ciekawe czemu takei refleksje przychodzą do mnie w momencie kiedy leże nieruchomo a jedynym miejscem, które staram się dowiedzać co 15 minut jest kibelek... :) ironia.

A. I widziałam się dziś z Rudą. Porozmawiałyśmy, zjadłyśy sałatkę... i obiecałyśmy że regularnei spotykać się będziemy, gdyż odległość międyz rpaca jednej i drugiej wynosi dokładnie 17 minut. I to zamierzam zrobić. Szkoda, że nie ma Agi i nie mam możlwiości z nią się tak umawiać... ale jak wróci w WAKSY... będę :D


skomentuj (0)




2010-04-06 22:08:55 >> f.r.i.e.n.d.s.

addicted.

Śmiało moge sobie coś takiego na koszulce napisać, wytatułować... to okropne. Wolę być addicted tylko od SATC... i okresowo od Entourage... ale jeszcze do Friendsów? Ehhhh to męczace!

oglądam 2 sezon ( w rzeczywistości 8!) i się mecze... bo myslałam, że już jest ok, że chandler i monika wzieli ślub... i wszystko po ptokach... ale? Ale nie... musiała zajśc w ciążę była kochanica Brada Pitta! Bel ble bleeeeeeeeeeeeeeeee

teraz też ogladam. Katem oka. I wstydze się tego. Niby to amerykańska produkcja, ale jedyny i pierwszy w życiu serial gdzie nagrywają ludzi którzy się śmieją z tego co robią Friendsi... i to mnie dobija. to dość niskie... smutne... i ble: generalnie.

Nie moge się nawet skupić na pisaniu.

A ... zapomniałam... pisze tu o bzdedach... a jeszcze musze test zrobić, kupić, obsikać...


skomentuj (0)




2010-04-01 20:08:35 >> co sie dzieje?

po przeprowadzce

przed świętami

zeszło ciśnienie... troszkę spokók..

Piotrekzaglada przez ramie - wypisze co mysle pozniej.


skomentuj (0)




2010-03-28 13:14:16 >> przeprowadzka...po właściwie

wczoraj:
- egzamin
- kreacje do przetargu
- mycie okien
-lodówek
- szafek
sretów i bzdetów...

w totalu: już jestem mokotowianka :D choć z dowodu- tarchimianka... oczywiście... :D

szczęśliwa i umeczona... ale jestem.

dzis wstaliśmy o ... 8??!?! i pojechalismy od razu do jakiegoś srerfura, sreroramy, srerokei ... i teraz leże w łóżeczku.... delikatnie... milusio.. ogladam SATC the mówie... chłopcy montują okap czy coś tam... :) czil


skomentuj (0)




2010-03-26 20:17:21 >> wyprowadzka

do domu nowego... prawdziwego domu juz za rogiem ( a dokładnie jutro od rana). Póki co pakowanie rupieli, wyrzucanie sentymentalnych bzdur i śmietnika doświadczeń i złych wspomnień.

ogrodowa będzie mi się na zawsze kojarzyć już z moim ulubionym miejscem mieszkaniowy, z radośnie podpitym Kępą, z moją przyjaciółką w czapce mikołaja... z jointami, wódką i posikującym małym psem... Z nauką siebie samej i życia. Z kopniakami w pracy i w szkole... Z kłotniami z rodzicami i z depresją...
I kurcze - może te wspomnienia nie brzmią zbyt cudownie, ale hej - naprawdę lubiłam tu mieszkać :) I już koniec tej historii. Już nie jestem Polka ogrodowa, tylko Łowicka. Dobrze że nadal Ziejewska. Szkoda, że Asapa chwilowo nie ma... nie będzie się mógł pożegnać z mieszkankiem...

Przeprowadzki to zawsze momenty rozliczeń - taki NOWY rok w życiu... a ten rozdział uważam za zakończony. dorosłam, wyrosłam, schudłam ... :)

Tęsknię za Agą, bardziej niż gdy jej nie widziałam. Tęsknie bo zobaczyłam i dlatego. o!
smutno...

Pan Piotr na Łowickiej z tatą coś grzebie, kupuje, załatwia, co by żyło się lepiej.

Marzę o pierwszej kawie, którą mu z rana zrobię z naszego nowiutkiego, pięknego ekspresu... mmm to już w niedzielę! :D


skomentuj (0)




2010-03-25 15:00:53 >> w moim coffee heaven sa super fajni... dla mnie

...


kawka by you.


skomentuj (0)




2010-03-23 16:13:57 >> brian T cd

dzis w samochodzie do Katowic myślałam co dopisać to listy, bo poczułam, że zapisałam za mało, za szybko, pokazałam: ha! ja wszytsko wiem, ale przecież czasem trzeba się kurwa zastanowić nad waznymi rzeczami... zwłaszcza TAKIMI od których ponoć ma zależeć mój sukces i moje życie...

i co? I usiadłam, zjadłam i zapomniałam...

Chyba chciałam podkreślić że rodzice i brat- znacznie więcej czasu im chcę poświęcić i uwagi... i aby z nimi być MOCNIEJ!

i o zdrowiu: że chciałabym mieć zdrowe nawyki, sportowe ( a nie jak teraz- w knajpie zamiast zjeść sałatke- zjadłam makaron i ... i co? aa... i kuźwa creme brule... - bez komentarza kalorycznego, ale jestem w delegacji na BOGA i ciezko mi odgrzac sobie w mikrofalówce kurczaka!:) ) i że chciałabym zoperować sobie szyję i mieć już z tym święty spokój... a nie tak jak teraz...

i chciałabym dorosnąć do myśli, że mam 26 lat.




skomentuj (0)




2010-03-22 20:56:57 >> brian tracy czyli mądrości mojego chłopaka

Nie. Nie zaczęłam się spotykać z Brianem T... ale mój chłopak prawie tak. Zaczął czytać i analizować książkę o motywacji i o dochodzeniu do szczęścia i po głowie dostało się również mi... mam do odrobienia pracę domową.

Skoro już mam, to postanowiłam podzielić się mądrościami Pana T publicznie, dla dobra ogółu i wszechwiedzy wszystkich + uzewnętrznić się opisując co mnie i co ja mnie nie tak o jak nie innaczej ( se se se!)


7 elementów sukcesu ( tu haczyk - trzeba sobie zidealizować jak wyglądałoby idealnie nasze życie biorąc pod uwagę te 7 elementów)

1) Spokój ducha - czyli to co się dzieje w naszym życiu, czy jesteśmy z nim pogodzeni, czy jest w porzadku, czy mamy równowagę między pracą, a życiem poza nią, czy życie poza pracą jest zrównoważone, pełne spokoju.. etc...

Mój cel: przyjaciele, na których mogę polegac, którymi się mogę otoczyć i są dla mnie opoką, nie izolowanie się w norze, gdy mam duuużo pracy, ale wychodzenie, otwartość, ludzie z którymi chcę być blisko to trzy kobiety Łódzko- Radomsko- Warszawskie ( z ktymi jestem w słabych relacjach obecnie) , chcę się rpzyjaźnić na amen z Kępą Kępińskim- bo wsparcie ogromne i pomoc; chcę aby moim najlepszym przyjacielem był tez mój mężczyzna, abyśmy zawsze szczerze i otwarcie ze sobą.. chciałabym spędzać wieczory, weekendy w gronie zaufanych i sympatycznych ludzi.. Chciałabym lepiej poznać Agatę ( jak kolwiek lesbijsko to nie brzmi) bo wydaje mi się, że może być kimś waznym w moim życiu... Chciałabym umiec wychodzić z pracy, wtedy kiedy tego potrzebuje i zostawać w niej i czynną być do rana, gdy praca wymaga tego ode mnie... Chciałabym znaleźć balans i równowagę.. ale o ile z praca problemów nie mam, o tyle z życiem poza nią - tak. Chciałabym znów móc porozmawiać z Beatą. kiedyś. O czymś. Chciałabym odnowić znajomości, któe przez lata zarosły i które zaniedbałam, a na których mi zależy. Uderzę się w pierś, bo wiem, że źle zrobiłam. Chciałabymw  końcu zbudowac dom, pełen słońca, póki co na Łowickiej, z poranną pachnącą kawą, pieczywem, piec muffiny zapraszac na nie przyjaciół, pić wino i bawić się z psami( PSAMI nie psem)...  I rodzice- i brat... zaniedbany brat.. chciałabym abyśmy byli bliżej, aby miał we mnie wsparcie, aby zawsze mógł się do mnie zwrócić ze wszystkim. chciałabym aby rodzice wiedzieli, że zawsze im pomoge, że ich kocham.. chciałabym ustanowić jakiś rutuał, np. niedzielne obiady rodzinne...

2)Zdrowie i Energia - w miarę jasne?

u mnie: ytrzymać wagę któa mam, duuużo z psem chodzić, spacerować po pięknym mokotowie... nie obzerać się i nie upijać!

3) Udane związki - z tymi, których kocham i na których mi zależy... jak wyglądają? czy są satusfakcjonujące?

Chciałabym być bliżej moich przyjaciół, abym była dla nich zawsze wsparciem... z Piotrkiem - no bliżej się nie da, chyba, że mnie ZAPŁODNI :) to wtedy bede z czescia jego przez 9 miesiecy bardzo blisko! Ale póki co... chciałabym aby przyjaciele mi ufali, polegali, aby byli... abyśmy się smiali i płakali razem...chciałabym byc blizej brata, rodziców... cieszyc sie z nimi naszym zyciem..

4) Niezależność finansowa - co zapewni mi bezpieczeństwo? poczucie stabilności? ile chcę mieć oszczedności? z czego żyć w przyszłości?

CHciałabym być bardzo niezależna... póki co- oszczędzam, bo to dla mnie jedyna drga do zgromadzenia kapitału. potem chciałabym ulokować gdzies pieniądze aby rosły. Chciałabym mieć za 5 lat minimum 100 tys oszczedności... tak abym miała pieniądze, które będą na mnie pracować i które dadzą mi poczucie stabilności i bezpieczeństwa... Chciałabym szybko spłacić samochód, i nie miec kredytu.. nie chce mieć już żadnych kredytów... i dążę do tego aby ich nie mieć! Na emeryturze chciałabym podróżować, żyć z oszczędności... ale... UWAGA! Bardoz bardzo chciałabym być ekspertem, który odchodzi z firmy, ale mimo wszytsko doradza, pomaga, wspiera... bo ma ogromną wiedze...i to by był mój największy kapitał, w który chciałabym zainwestowac. w wiedzę... Chciałabym aby mnie było stać w ciągu 5 lat na to aby zafundowac rodzicom wyjazd na wakacje za granice, aby mnie stac było na spełnianie zachcianek brata...

5) Wartościowe cele i ideały - potrzeba celu, znaczenia w życiu, sens działań moich i twoich, poczucie, że daję coś światu

póki co czuję że daję pracę.. ale to trafia w  próżnie, grupa docelowa: nie ma pamięci długotrwałej... Chciałabym uczyć studentów na studiach tego co już wiem, przekazywać im dobre praktyki, aby mogli się czegoś ode mnie uczyć. Chciałabym być dobrym szefem, który uczy, pomaga, wspiera... Chciałabym aby ktoś mi kiedyś podziękował za to, że byłąm taka jaka byłam. Chciałabym aby Pewna Pani była w moim zyciu jak najdłużej, bo się wiele od niej uczę.. i mi pomaga zrozumieć wiele rzeczy, choć świadoma tego nmie jest.. chciałabym przekazać swoim dzieciom to co moja mama mi: ciepło, zrozumienie, samodzielność...

6) Samopoznanie i samoświadomość - wewnętrzne szczęscie

czy je mam? ciężko stwierdzić... czuję sie zadowolona z tego kim jestem, na kogo wyrosłam, co osiągnęłam... co sobą reprezentuję... ale zawsze można więcej? Jestem świadoma siebie, swoich mocnych i słabych stron... i więcej świadomości nie chcę... bo zwariuję.. :) jak będę to analizować!!

7) samorealizacja - uczucie stawania się takim człowiekiem, jakim chce być.

napewno przyjdzie z czasem, kiedy naprawie w swoim zyciu relacje, ktore zaniedbałam... :)







skomentuj (0)




2010-03-21 09:35:56 >> notes

mam notes. Notesik podręczny. Ala Moleskine... Notuję, pisze w nim, zanzaczam... doklejam... wklejam. Myśli, przemyślenia, złote mysli, strony www to co mi do głowy przyjdzie, postanowienia noworoczne i wymarzony samochód ( no ... oczywiście że kurcze nowa meganka CC!!)

i jak patrze na to co tam jest, co zapisałam... to czuję, że moja pamięc zewnętrzna działa, że mam backup, że jak padnę to łatwo bedzie mi powstać , bo wszytsko mam zapisane, zanotowane i moge do tego wrócić.

Moję życie to ostatnio - lekcja po lekcji... nauka po nauce... i walka o Klienta... i walka o siebie i o to jak chcę aby moje zycie wyglądało.

Dziś, pierwszy zraz od dawna, uświadomiłam sobie, że codziennei rano dostaję taką dawke pozytywnej energii od mojego słońca... tyl emiłości, zaskakiwajek, przyejmności... że aż mi głupio, ze ja tyle od siebie nei daje... w notesie zanotowane - aby wiecej, mocneij, kolorowiej... i tak będzie...

miesiąc kwiecień to miesiąc przeprosin i pogodzeń się z innymi. Z przeszłością, z tym co bolesne, z tymi co się pokłóciłam i pozarłam... z niektórymi przynajmniej :)

słońce świeci... idę się przytulać...


skomentuj (0)




2010-03-19 12:08:10 >> znajomości krótkie

biznesowe? nie biznesowe?

dizwne relacje tworzone przez podwykonawców.. któryś raz się na to nacinam, choć za każdym razem myślę, że to szczere relacje... ale wychodzi - jak zawsze... do DUPY...

dziwnie mi dziś... generalnie...

ale staram się pozytywnei i do przodu!

no bo jak innaczej? :)

Pola


skomentuj (0)




2010-03-15 10:10:43 >> to,że Cię nie gonią, nie znaczy że masz stać

ważne, najważniejsze... i na tatuaż!

dzieje się dobrze, aż za dobrze... i oby tak dalej :)


skomentuj (0)

 



siedziejesieblog

ksiega gosci

2010
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty




eee
good times are killing me good times are killing me
dla Beci :)
podręcznik wszystkiego... dla mnie!
chciałabym to mieć...bym chciała...chciałabym
jedzenie najlepsze pod słońcem...
capita! jedyna i niepowtarzalna!
dla ciała i oka
należąca do ktoś już to wymyślił przede mną...
ja na deseczku..oni na błazeri podziwiam!

Design
inspiracje pieknie
advert sprawdź... i pomyśl zanim zrobisz kolejną reklamę
kate modern where da hel is she?
kosmetology! POLSKI outlet kosmetyczny!
True Religion Jeans może nie design..ale feszyn!
nowinki od razu przekierowanie na ..boberka!

kitchening
White Plate Moja kuchenna prawa ręka

job
freshmen! jak nie wiesz jak się pracuje w agencji... my przedstawiciele agentury stworzyliśmy dla Ciebie..to!
Mediafun w koncu powstało COŚ takiego!