siedziejesie blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2008

coco

1 komentarz

Motto Coco Chanel brzmiało : „W życiu jest tylko czas na pracę i miłość”. I zastanawiam się czy tak rzeczywiście jest – że bez tych dwóch rzeczy żyć nie można? Czy oby napewno one są składnikiem niezbędnym i koniecznym do zaistnienia szczęscia w życiu człowieka? Praca przynosi nam satysfakcję – miłość- poczucie spełnienia w drugiej osobie…

A co z resztą? z otoczką codzienności ?

No właśnie chyba jest tak.. że zauroczeni, zakochani zmieniamy zupełnie spojrzenie na świat – wszystko kwitnie, cały świat działa na naszą korzyść…

I dlatego trzeba iść do przodu i szukać. Nie wolno stać w miejscu. Nie wazne też czy idzie się do przodu czy do tyłu – ważne że nie steoi się w miejscu…

I ja ide…

wyprowadzam się z mieszkania… ideologizne i finansowe powody..

Może i błąd..a może i nie… znajdziemy nowy dom :)

Asap chory…ja też – w głowie…

lekko

Brak komentarzy

i przyjemnie… bez stresu… w oczekiwaniu na prawo jazdy :)

robię nic i delektuję się swobodą i taką możliwością…

ASAP rośnie i moje życie koncentruje tylko na sobie. Cieszy mnie to a zaazem czuję się na uwięzi… Bo ograniczam swoje ruchy po mieście i w domu. Nauczył się spać na łóżku niedotykając mnie- żebym go nie wyrzuciła… cwaniak…

No i opcje helikopterowe wróciły… głowa wbija mi się z bólu w poduszkę wieczorami…ciało skręca się dziwnie szukając rozluźnienia w mięśniach. Jeszcze 2 miesiące i teoretycznie z tego demona się wyzwolę. A jeśli nie? Jeśli zostanie? Zagnieżdżony tak głęboko i nie do wyrwania? Bo może ten mały demon to po prostu integralna częśc mnie – może powinnam zaakceptować swoją nieuleczalność własnego ja…zaakceptować siebie w takiej postaci a nie innej? Choć to bolesne. Jeśłi tak – bez sensem są moje dotychczasowe działania- chęć wyplenienia pewnych nawyków ze mnie…

Najchętniej napisze to co wczoraj…

Nie wiem.

my mind

1 komentarz

my mind should be free… to learn all I can about me…

nie mogę się zrelaksować… znów nieustannie chodzę spięta, analizująca i zamyślona…. jakiś czas temu byłam ekstremalnie szczęsliwa… a teraz w dołku sinusoidalnym jestem – czy to za sprawą tego że jestem kobietą i kobiety PO PROSTU wpadają w takie dołki… czy za sprawą czegoś innego – że to może JA sama siebie w taki dołek wpędzam?

Nie wiem

fake

2 komentarzy

projekt www.fake.com.pl  kazał mi chwilowo zatrzymać się i zastanowić nad tym.. co jest dziś oryginalne, a co nie? Czy my sami nie jesteśmy podróbkami tego co widzimy? Czy nie jesteśmy tanimi odpowiednikami z pokazów mody, z kolorowych magazynów? Czy nie staramy się być kimś podobnym do KOGOŚ innego? dlatego  – kto jest fake..a kto nie jest? Czy jest oryginał w ogóle… czy go nie ma… czy może jest tak..że i oryginał jest fakiem czegoś/ kogoś? kura czy jajko?

fake me

1 komentarz

i fake You…

czyli: pisanie pracy magisterskiej plus kłótnie i zwady. Dziwnym trafem jestem zmuszana do pójścia na urodziny koleżanki…która moją koleanką nie jest… ba… nawet za nią nie przepadam… Nie mam ochoty bawić się dziś w alkohol i hiporkyzję… Asap śpi obok i chrapie… a przede mną noc pisania o tym kto to jest trendsetter, po co o nim piszę, a dlaczego to niby jest istotne… etc etc…Znów komuś coś udawadniać…

No i dziś obudziłąm się z silnym przeczyciem, że jestem za mało asertywna… i strasznie dziwny sen pod znakiem EX miałam… obaj Panowie P się przeplatali z wyjazdem na mazury i z moich prawem jazdy…

Dziwnie i niesmacznie…

Najgorsza jest dla mnie ta sytuacja gdy do kogoś coś mówię, przekazuję pewną treść… mówię A…a zamiast A prim.. otrzymuję Z… bo ktoś mnie zupełnie nie rozumie… i czym bardziej staram się wytłumaczyć, tym jestem dalej od clue… i to jest dla mnie najgorsze…

Wczoraj przed egzaminem, na ulicy widziałam martwego półmetrowego, baaardzo grubego szczura… I .. to był dobry Omen… Ja jestem spod znaku szczura… a mój martwy szczur był syty i guby.. i to oznacza szczęscie? radość? pwodzenie? :)

Cokolwiek…oby w stonę słońca

posiadam już i się tym szczycić będę!! :D

problemy zaczęły się mnożyć jak gdzyby po deszczu, albo kleszcze na wiosnę, albo stonka na ziemniaku… I tak : nie wiem co z pracą, odchodzi drzewo do którego przyssałam się jak huba… i bez tego mojego drzewa będzie mi bardzo ciężko… :( … Pies- w sensie ASAP- który ewidentnie okazał się mało dorosły i jest ewidentnym szczeniakiem wymagającej ewidentnej opieki ( kocham go…ale kolejna bezsenna noc mnie zabija… i nawet nie mam siły udawać, że jestem egzekiem!) … Mieszkanie-  które okazało się, że trzeba je notorycznie sprzątać bo samo się nie sprząta… no i co jeszcze… i w zasadzie tyle…

Rozczarowana jestem dniem dzisiejszym, że hej :)


  • RSS