siedziejesie blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2009

dominik słucha kasi Kowalskiej, która napisała piosenke dla COCA COLI i uważam, że to żałosne :)

męczy mnie i mierzi – a może zamiast diety jedzeniowej pójśc na chwilę na dietę umysłowa? może moge pobyć chwilę bezmyślna, bezpruderyjna, nijaka, a zarazem jakaś, ale nie taka jak zawszE? może czas zrobić sobie wakacje od bycia sobą? może czas puścić wodze fantazji i byc jak Piotruś Piotrusiem Panem? Tyle że we mnie strach wiekszy niż to ma jakikolwiek sens… Już nie do końca jestem gotowa rzucać pracę z dnia na dzień i pędzić w nieznane. Może to taki moment? Bo przeciez po raz pierwszy w życiu, mam stałość wokół mnie, więc mogłabym zaszaleć? Ale boję się najabrdziej ze wsyztskiego tego.

Czhyba, że mi się skrzydła przykurzyły troszkę i to kwestia porzadków mwentalnych?

Badi szaleje -rzuca, zmienia, robi swoje

Piotruś szaleje- chce rzucać, zmieniać, robi swoje

Polka – wychowuje, buduje, pławi się w stabilizacji.

Która z tych osób nie pasuje do układanki? zadanie takie małe. A na poważnie : czy to dobrzE? czy źle? lepiej być Piotrusiem Panem czy nie być?

Ryba mi się rozmraża. Musze iść.

tęsknię za tenisistą co teraz magistrem po raz drugi się staje i za łodzianką z pochodzenia, ale warszawianką z serca…

Rozmowa z Agą: o wszystkim i o niczym bo jak może jedna drugiej opowiedzieć swoje 24h, 7 dni, 2 tygodnie w 40 minut? Jak? Że się da? Zdawkowo, po łebkach - jasne. Wiem co u niej sie dzieje… ale co u NIEJ?? Naprawde co u Niej? O czym myśli idąc do Filmówki? O czym myśli kładąc się spać? O czym myśli myjąc zeby, pijąc kawę, zakładając buty i kupując mozarellę? To wszystko – wraz z jej wyjazdem do Łodzi – przestało mnie dotyczyć, przestało być częścią i MOJEGO dnia. I ta pustka. Ta straszna pustka – dotarła do mnie. Nagle i znienacka. Kończąc z nią rozmowę pomyślałam: 150 km? 2 h jazdy? Pieprzona katowicka? Pieprzony pociąg? Nie. Gównoprawda. Setki godzin. Setki godzin nie spędzonych wspólnie, nie spędzanych w jednym mieście, w jednej dzielnicy, czasem nawet po sąsiedzku jak pracowałam w s4…

Jej życie mnie omija. Nie dotyczy mnie. To jest dla mnie największy ból – nie dystans, nie to że ona ma swoje życie- nie… Egoistycznie – boli mnie to, że nie jestem już taką częścią jej życia jaką być może kiedyś byłam. Egoistycznie. Bo jak innaczej? Z czyjej perspektywy mam mówić? Ze swojej tylko, a moja jest egoistyczna. Uważam, że Aga jest częścia mojego stada, które się rozbiegło po polach a ja go zebrać nie mogę i wpływu nie mam. Wycie samotne do księżyca nic nie pomaga, bo inne wilki mają mnie w dupie. Więc czekaj. Czekaj głupia aż 5-cio latka łódzkiej traumy minie?

A Szymborska napisała kiedyś : jestem za blisko, by sie śnić … a czy nie gorzej być za daleko, by się śnić? Moim zdaniem gorzej. Dziś jest gorzej – bo generalnei gorzej jest być za blisko :) . I cierpie. Bo nie śnię się po nocach.

I jest jeszcze w tym wszystkim Pan Pio, co to mu się do słuchawki popłakałam, bo jechał na tenis a mi brakowało Agi i przytulić się chciałam. Ogrzać serduszko. Poczuć, że jest obok – że mnie kocha. To dopiero oznaka dorosłości. Przybijcie mi piatkę. Z takim podejściem napewno awans w pracy mnie czeka. Dziecinada.

I ta spowiedź powszechna z bolączek. Jeszcze gorzej.

Kocham i jedno i drugie – i tą co w Łodzi i tego co na tenisie. ( Ale niech już z tego tenisa wraca… a ta z Łodzi… ehhhh )

a czy jak ja śpię z Pio.. to mu sie śnię? Czy jeszcze mu się śnię?

a jeśli nie?

Czas decyzji? Ostatecznych i nieostatecznych? łatwych i trudnych zarazem? A może żadnych? Może jeszcze mam 25 lat i moge pozwolić sobie na nie podejmowanie żadnych decyzji? Możwe to jest właśnie czas dla mnie i jedynyw  życiu moment, który mogę całkowicie spożytkować na siebie?

?

No właśnie.

Czemu złe opinie bardziej i dłużej pamiętamy niż te dobre?

Kiedy ktoś ostatnio powiedział do nas komplement i tego nie pamietamy?

Kiedy ktoś powiedział nam coś niemiłego dla nas i jak bardzo roztrząsamy tą sytuację i te słowa?

Ocenę tego..pozostawiam .. sobie? :)

Mądrości Mądrej Badi :

świat tak łatwo się nie wali jak nam się wydaje.

Boskie!

tyrmand

Brak komentarzy

Czytam dziennik Tyrmanda 1954 – i jedyny wniosek jaki mam… to, że nadla jest tak samo jak było…  Ludzie sa Ci sami, emocje są te same, nasz wzajemny stosunek do siebie jest taki sam… jedyne co sie zmieniło to to, że mamy zasrany wolny rynek…

I nic więcej.

Nic.

a fe.

Mama Nowakowa wydzwania i wypisuje. Nie wiadomo o co chodzi – a jeśli nie wiadomo to mam nadzieję, że nie o jej pierworodnego.

Trochę jestem biczi ostatnio. Nie wiem czemu. Zły nastrój i humor.

jakoś.

Sam z siebie mnie dopadł niechcący.

Piotrek dziś jedzie do rodziców więc mam wieczór na wolne przemyślunki. Czuję od kilku dni, że wszystko muszę poukładąc, przemyśleć, przeanalizować… że chciałabym mieć coś zaplanowane, postanowione.

trochę chaos mnie przeraża… a z drugiejs trony  -uciekłam przecież od głupiego planowanego związku. I trochę się czuję jak między młotem a kowadłem.

Target : przemyśleć wszystko. ale dogłębnie. szczegółowo.

Swoją drogą: czemu chcemy mieć wszystko poukłądane? przemyślane? w chaosie niespodziewane nie jest niczym dziwnym – w poukłądanym życiu jest dramatem… więc może lepszy chaos?

i dziekuje Bogu za to,


  • RSS