siedziejesie blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2009

halifax

Brak komentarzy



I told you so? Ja tez mam wrażenie że nie raz miałam przeczucie i mówiłam, że tak się stanie, ale jakoś bez echa. Czxy z tego ciasta coś wyrośnie? Myślę dwojako:

- oby nie, bo to nie fajne dla mnie
- oby tak jak ktoś ma być szczęśliwy i jak tak mi jest pisane.

Wierzę w karmę i to że nic się nie dzieje bez przyczyny.

Wierzę, że mimo iz tatuaz the good times are killing me, nie składa sie ładnie na moich żebrach, to jednak jest tym jedynym i właściwym, bo nic bardziej do mnie nie przemawia niz ta sentencja

Wierzę, że miłość sie zdarza, ale że nic nie jest ostateczne.

Wierzę w siebie i to, że nie muszą mi sie podobac plastikowe zagarki żebym kochała ich właściciela.

Ale głównie wierzę w karmę. To poczatek, kontynuacja i koniec wszystkiego

taniec

Brak komentarzy

Życie jest za krótkie by tańczyc z brzydkimi

jak Mówi mój ulubiony autor- guess who- jestem punktualny bo nie chcę aby ktokolwiek się dowiedział  jak mało obchodzi mnie cudzy cza…

ten film to przesłanka dla wszystkich reżyserów czego robić się nie powinno. Nuda, nuda, nuda! Co za dramat! A zakończenie? Masakrycznie nudne. Nic zaskakującego – wyszłam i nadal nic o Coco nie wiem… a może to spisek? I może wydali jakąs książke o jej biografiii bo każdy kto wyszedł z filmu myśli to co ja i chcą aby książka się lepiej sprzedawala?!!

Piję wino.

za chwilę wrecze mojemu Panu piękny pasek. ale on nie wie, że to pasek… więc smiesznie.

kocham go!

DZIŚ!

informacyjny wpis!

gdzie się dzieje?

Tu się nie dzieje. Tu się odpoczywa!

Motyw kłótni wczorajszej :

ALE NAJPIERW UWAGA: POZIOM OSÓB BIORĄCYCH UDZIAŁ W KŁOTNI JEST SZOKUJĄCO NISKI.

(kontekst : Piotrek wszedzie się spóźnia i się grzbie… ciąąąąąąąaagle… na końcu ostatni i slow motion… Po Nowaku – ja mam speeda w tyłku co by nikt na mnie nie nakrzyczał, że się grzebię, albo gorzej: nie zostawił mnie i poszedł sam – tak drodzy Państwo – to Nowakowa norma!)

Po krótkiej wymianie zdań typu: spóźniasz się..a  ja nie lubię czekać, nie miałam gdzie zaparkować etc… PAN PIOTR:

PAN P: Dobrze że twój poprzedni chłopak się nie spóźniał.

PANNA P: Dobrze, że Twoja poprzednia dziewczyna kłótliwa nie była.

:) Jak pisałam – poziom wymiany sarkastycznej uwagi odnosnie cech naszych byłych – 2 klasa gimnazjum… czyli 10 lat wstecz conajmniej! :) Pięknie, pięknie poprostu.

Mity i nie mity o wszelkich exach są powalające dla mnie. Owszem, EX po coś jest EXem, ale są momenty w których magicznie potrafimy wynaleźć jakieś dobre ich cechy… choć to nijak się ma do naszej kłotni…

A! Mądra Bi twierdzi, że ino tylko wybaczenie N pozwoli normalnie przejśc do codzienności. Wracając rano z siłowni powtarzałam: wybaczam mu, wybaczam… ale przy skręcie w Bobrowiecką uznałam, ze wcale nie. Łatwo nie jest.

W ten weekend – ślub

W następny – nie ślub

W następny nastepny – ślub

faken krajst. Czy wszyscy na świecie biorą ślub? Gdzie się podziało to szalone pokolenie singli, co to zwojować świat mięli
!?!?! Gdzie??

Może zamiast ślubnego blichtru, całego tego przepychu, tych wszystkich rytułałów ble ble ble to warto jednak pozostac zdroworozsądkowym singlem, uprawiac seks, mieszkac razem, ale nie zareczać się i nie oświadczać : tak, do grobowej deski tak?Czy to wszystko jest nam nadal potrzebne – bo niby do czego? do rozliczania Pitu? do ulg na dzieci ( samotne matki mają lepsze ulgi – hehehe) …. I tak myślę, czy nie będzie tak jak kiedyś myślałam i czy ja po prostu za mąż nie wyjdę? Oszczędzając sobie i innym problemów? Unikaqjąc rozwodów i podziałów majątków? Nie wiem…

ale jak nad tym myśle, to ten ślub jest chyba potrzebą bycia bezpiecznym – patrz- mam obrączke – nic mi nie będzie na oceanie pokus. Gdyby obrączki miały taka magiczną moc- sama kupiłabym sobie ze 3 pary i nosiła… ale nie mają. ostatecznie przed rozstaniem, zdradą, życiowym rozczarowaniem nie uchroni nas nic… karma – albo się stanie albo nie. Nie mamy na to wpływu. i umiem sie postawić w roli kogoś, któ został zdradzony i zostawiony – bo to życie i tego się nie uniknie. Nie zawsze można lądowac na 4 litery życiowo. taka karma.

Pozostane przy swoim – pewne rzeczy nie uchronią, pewnych rzeczy się nie oszuka, pewnycj sytuacji nie unikniemy.

Jak tak… to: na dwoje babka wróżyła.

pozostając w optymiźmie, radości życiowej i chęći bycia jednak niezależnym singlem.

Ciotka Polka Monolka z Singiellandi.

(nie prawda – nie siedzę w single land i nie uczestniczę w singlowskich rozterkach, choc w zasadzie skoro w artykule w mądrym piśmie Zforbes piszą że Oprah W. spotyka się od 15 lat z kimś tam, ale de facto nadal jest do wzięcia? ! jak to jest?)

Karwica 09

Brak komentarzy

i Mądra badu i Rudy Papis i Misiek….

189 km od Warszawy i cisza i spokój i las i jezioro… Łódki, jachty,plaża las. Pięknie i sielsko. Nasi sąsiedzi – banda niewyparzonych dresiarzy – totalnie nie potrafiących się zachować wulgarnych i chamskich… słowem? Weekend na wsi! :)

Było sympatycznie i miło a co najwazniejsze- kozetka pod Jaworem… face to face z Badi – omówiłyśmy wszystkie główne i ważniejsze problemy naszego życia. Po 3 dniach – mam rewelacyjne i gotowe rozwiązania na wszystko. Gdyby nie to, że moja idealna druga połówka jest w Krakowie na wieczorze kawalerskim, przyjechałabym, ucałowałabym go powiedziała że kocham i to bardzo. I że w przyszłości będę go nadal kochac tak jak kocham go teraz. i powiedziałabym że jest moim najlepszym męskim przyjacielem, moją najlepszą meską drugą połowką, że tęsknię jak nie ma  go w łóżku, jak nie budzę się obok niego, że go uwielbiam w każdym jego kawałku i w dużym i w małym i że brakuje mi jak mnie drapie po plecach ( taaak…wiem, że on za tym nie tęskni…:) ) i że po prostu go ubóstwiam i kocham. Albo po prostu bym się przytuliła mocno i uściskała go i nie mówiła nic! Cokolwiek ale oddałabym wszystkie moje 5 zł w wielokrotności milionowej oby tylko móc to zrobić… Ale nie moge bo cholibka to wieczór kawalerski a dziewczynki nie mogą uczestniczyc w kawalerskich..tzn moga , ale te którym się płaci i z większymi cyckami niż moje… więc pojechać nie mogę. Pozostaje mi oczekiwanie na jutrzejszy pociąg…

A. śmieszna historia. Szłam z Asapem na szczepienie i szukałam jego książeczki… znalazłam: paszport nowakowskiego. napisałam mu smsa, że mam jego paszport i czy chce żebym mu go wysłała…  położyłam go na stole w kuchni, pojechałam do POLY agencji ” bo tam jest chyba książeczka psa” … wróciłam… a Asap zjadł dowód Nowaka… hehehe… Może to znak? :) więc nici z wysłania paszportu 0 jest w śmieciach, chociaz może go wygrzebię bo Nowak ma takie żalosne zdjęcie tam, że należałoby umieścić to w internecie… ale niestety jak widać nie zamierzam grzebać w śmieciach.

A Karwia?  Pięknie. I słońce i opalone plecy i kawałek cycków! :) i ramionka spalone… skóra pachnąca słońcem to najpiękniejszy po YSL ” in love again” zapach – zapach lata i rozkwitającej miłości…

Mój wieczny ukochany nie czyta mojego bloga w Krakowie, ale jak czyta… może z nudów… to kochanie: KOCHAM CIĘ! Bardzo i czekam aż wrócisz intensywnie. I bardzo. I przez kolejne 5 dni jesteś li i tylko mój! :) mój mój….

A teraz co? teraz Ajerkoniak ( maj 4th love..) i głupia komedia… i pies w nogach. Kominka brakuje -kochanie czy w możemy w mieszkaniu mieś ckominek? Nawet jak nie to może zamontujmy chociaz piekarnik elektryczny? tez daje ciepło, będe pięc w każdy piątek albo czwartek szarlottę… Kupmy. proszę. Ja bez piekarnika elektrycznego jak bez nogi..
To kończę. Zakochana intensywnie ale kończe.

Kocham.

Bardzo kocham

a. no jakos tak…. :) Kocham…

a madra Bi treż na randce… tzn nie też bo ja nie na randce… ale ona tak. to cudowne. Miłość rozkwita obok mnie :) mmmm

jedyna.

Próbuję się do Ciebie dodzwonić, ale zgodnie z tym co mówiłaś mi po swoim przyjeździe do Warszawy – śpisz. Snem sprawiedliwego. Śpisz, bo w tramwaju z Łodzi też spałaś, więc teraz też śpisz.

Dzwonię i dzwonię a ty nic. O! Przepraszam – powiesz – przecież odebrałam za drugim razem!

Prawda – odebrałaś. Ale nie chciałam cię rozbudzać i mówic ci co sie dzieje – może Ci się coś fajnego śniło?

Więc teraz jest tak, że wróciłam za spaceru – nie jest lepiej – a rano wyjeżdżam więc znów się nie zobaczymy…

A chodzi o to… że widzisz… ja mam depresje. znów. zaskoczyła mnie niespodziewanie kilka dni temu. Wydawało mi się, że jej symptomy raczej nie sa depresjogenne i je zignorowałam… ale teraz wiem, że są, bo przyszłam do domu leżę i płaczę i nie umiem powiedzieć czemu płaczę. Przerabiałyśmy to i wiemy – to jeden z objawów. co prawda nie jest tak, że leże i wstać nie moga , ale to może kwestia dni? Może pojadę na mazury i nie będe w stanie wrócić? Co bedzie śmieszne, bo Madra B nie ma prawa jazdy więc utkniemy w Karwicy bez internetu i bez kablówki – a ja bez TVN24 już nie moge, wiesz przecież.

Więc nie mogę się dodzwonić do Ciebie, żeby Ci to powiedzieć – to piszę. Mam nadzieję, że jutro przeczytasz, zadzwonisz do mnie i wyslesz mi moją psycho pomoc – Baśkę Psycholog. To robota dla Baśki. Żaden inny superhiro nie pomoże. No może poza Rudą Anią – ona daje radęw każdej dziedzinie, ale jest niecały rok po ślubie i gdyby okazało się, że znów mam depresję, to by mnie ostro skopała – to jej nie mówmy.

Myślę o co mogłabym Cię prosić – ale w zasadzie o nic – musze jakoś sobie poradzić z tym – a wiesz że raz już dałam radę prawie to i może teraz dam? :)

Tak czy siak, nie chcę nic – chcę móc płakać do słuchawki i nie mówić czemu – tak jak jest na telefon ekg ( widziałam z Piotrkiem bilboard w Krakowie!) – tak ja chcę móc na odległośc dzwonić i płakac. Nie chcę diagnozy, tylko kanału ujścia uczuć.

Chcę też żebyś nie pytała – o co chodzi, co się znów dzieje? Po co ci to? etc. Odpowiem?: po nic. To jak pryszcz wq dniu ślubu – niespodziewany i nieproszony. To jak okres na wakacjach na których masz się uczyć nurkowania. A na mnie taki własnie okres z Piotrkiem czeka. Ale może nie będe mogła nurkować.

Nic to.

Nie piszę więcej – bo wszystko już wiesz. Zadzwoń czasem czy nie zasmarkałam się na śmierć .

Kocham i całuję.

twoja depresyjnogenna? Pola

ta ra ra raaaaaaaa ra ra!!

Badowska dzika! Dawno upita! Karwica weeeeeeeeeeelcome tooo!!

Zbieramy się z Mądrą Badi do Karwicy – wsi rozpusty i dzikich rządz alkoholowych! Szaleństwom nie będzie końca! Juz czuję te niekączące się balangi na wiejskiej łące, z winem z Winoteki, Jackiem D , wśród ptaków, szumu jeziora! Czuję już te cudowne śniadanie w Barze Pod Dębem za 9 zł… + 3,5 za cappucino z torebki! Już czuję smak tej jajecznicy i widzę te twarożki ze szczypiorkiem… Nie mogę się doczekać, gdy będziemy spacerować po wsi po tym szarum piasku, od którego brudzą się nogi! Każda częśc mojego ciałą rwie się na tę wieś, która niegdyś służała mi za jaranie blantów i jedzenie śniadań, gdym mieszkała na pobliskim polu namiotowym! Jakże uwielbiałam Bar Pod Dębem za normalną toaletę! Jakże cieszyłam się na te krótkie momenty, kiedy to wyrwana z lasu, puszycz jechałąm do tej malutkiej wsi, która wtedy za centrum świata mi służyła….

Podsumowując: jutr.8 rano. Mądra Bi i ja. Renata Cabrio. 189 km trasy na Ostrołękę, potem lekko w lewo… i wieś. I my.

Szaaaaaaaaałłłłłł


  • RSS