siedziejesie blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2009

i myślę, że wszystko jest czasowe

holga w naprawie – czekam na zdjęcia jak głupia…

właśnie kończę pracę i idę z ASAPem na spacer. Czy Asap wie, że był częścią życia Pawła? Czy Paweł, wie, że był częścią życia Asapa?

Jak to jest stracić część siebie nawet jeśli się jest psem/ człowiekiem a ta druga częśc to człowiek/ pies?

czy to kiedyś czuł?

i jeden i drugi?

Asap napewno… bo był smutny i przybity? Paweł , tak jak mnie, jego zastąpił innym psem.

i smutne i straszne

i przykre że po roku myślę.

choć kocham Pana P. Piotra Pana. Kocham.

Today I am
A small blue thing
Like a marble
Or an eye

With my knees against my mouth
I am perfectly round
I am watching you

I am cold against your skin
You are perfectly reflected
I am lost inside your pocket
I am lost against
Your fingers

I am falling down the stairs
I am skipping on the sidewalk
I am thrown against the sky

I am raining down in pieces
I am scattering like light
Scattering like light
Scattering like light

Today I am
A small blue thing
Made of china
Made of glass

I am cool and smooth and curious
I never blink
I am turning in your hand
Turning in your hand
Small blue thing

kobieta

Brak komentarzy

pozostawia ślad na mężczyźnie.

Zawsze. To widać.

A wczoraj byłam na koncercie Pani Suzane Vega… koncert na 3 gitary… powalił mnie z nóg i zakochałam się… :) w melancholii…

Piotrek pojechał do Puław – od tego historia się zaczyna i ta historia może sprowadzić nas na manowce.

Postanowiłam pojechac do rodziców( zaległe urodziny taty + wizyta wujostwa)… jadąc  do nich, na Moście Grota.. złapał mnie skurcz- taki że ścisnęło mi się gardło, zaczęło walic serde, dziwnie się przed oczami zrobiło… ale starałam się jechać… nie zrobie przecież paniki na moście Grota!

Postanowiłam zadzwonić do mego Pana… i rozmawiam… co by się uspokoić… ale uspokoić się nie mogłam, bo przecież zarzucił mi, że sie stresuję tym, że on wyjechał. Więc słuchawka rzuciłam i postanowiłam jechać dalej samochodem i nie przejmować się tym, że mój Pan myśli sobie że to przez niego… a może przez chwile myślałam że to jego wyjazd mnie zestresował? Prawda miała okazać się super brutalna i miała mi sie wyjawić dopiero późno w nocy – jakieś 40 minut temu :)

Pojechałam do rodziców… dotarłam… jedzenie, ciasto, koty, komary, ogórdek, piwo, metaxa, wujostwo, komary, mama, tata, wiktor…

i na koniec do mnie dotarło i postawowiłam wybuchnąć… jak już wszyscy prócz wiktora i rodziców poszli … nawet koty uciekły…

i wybychnęłam… jestem tym kim jestem przez rodziców – głównie. To przez mamę jak wchodzę do domu po pracy łapię się za odkurzacz i układam do linii prostej szklanki i wyrywam Panu P z rąk szmatke jak chcew coś cokolwiek zrobić… To przez tatę ignoruje to co do mnie Pan P mówi, udaję, że to nie ważne i mało istotne, bo przecież ja wiem lepiej. Jednak jestem tym kim jestem, bo zmieszałam kilka ich cech, dodałam swoje, wyciągnęłam wnioski… i tak jest i tak mam. i mogę się leczyć u psychologa i pytac sie czemu nie toleruję i nie akceptuję tego, że ludzie są inni i dziwni i ze mi się nie podoba większośc z nich… moge … ale może  jest tak, że mój proces socjologiczny pounął się juz tak daleko, ze nawet Pani Psycho nie zmieni tego?

Faken.

więc wybuchłam. I nie podobało mi się ich nastawienie, ich podejście, nie lubię ich kłótni i zachowania …. przekomarzania się… i złośliwości…

ustaliliśmy ( ustaliłam), że przyjadę do nich jak się ogarną.

i to byłby koniec historii.. gdyby nie to, że w drodze powrtonej stres ze mnei spadł i zrozumiałam: ja mam lęki przed tym czego unikam… i czego nie umiem wyjaśnić ani z czym sobie poradzić… a to jeden z tych problemów.

Kocham Pana Piotra najbardziej na świecie. Postaram sie zmienić. na +

dobiegniesz do końca swojgo łańcucha i zaszczekasz?

pod sufitem na Twoim blogu. Chcesz wiedzieć więcej? Kliknij tutaj…

a jeśli ktoś ma SZARĄ, bo z szarych komórek belkę nad swoją głową,… i ta belka jest za nisko i się w nią w ciąż uderzamy? To co?

co z taką belką?

się zmienić
zaakceptować tego że inni sa inni
zrozumiec pewnych rzeczy
zdystanować się
przeistalować Windowsa
kupować przez allegro
być sobą w każdej sytuacji
powstawić się w cudzej skórze
wysłuchać innych argumentów
żyć w pojedynke
żyć w parze
mieszkać na Tarchominie
żyć bez psa
znosić dobrze krytyki
radzić sobie z krytyką
ugotować rosołu
być regularna
nie byc emocjonalna
tolerować głupich ludzi

i co?

i sopot, i filmy, i milośc nie milość i tęsknota’

lov aguś

dobry sex ma dobre i złe strony : dobra, bo był dobry i złą, bo chciałoby się więcej… więc udaję mróweczkę, trybik mały w tym gigant mechaniźmie… i dziś zwalam wszystko na wszystkich, bo mi dobrze :)

Bo może bycie managerem nie równa się zapierdolowi, a równa się władzy spychalniczej? Bo mogę, bo chcę, bo mi wolno… ? :) Cudownie mi z tym stanem. Więc się trochę leniwię, idę na taras poleżeć na kanapie trochę… bo słońce świeci, a dopiero 16… więc mogę sobie posiedzieć, a co mi tam? :)

i spokój. Błogi spokój…

dziś chłodna 25, wino, pies i czil… aaaaaaaaaa! i PAN P! :)

wymix

Brak komentarzy

chyba chce się wymiksować ze wszystkiego..

wszystko mi przeszkadza.

w pracy nieustający zapierdol i zamęt. i ta odpowiedzialność, za ludzi, za cash flow… za faktury, za klientów. FAk. nie chce. Chce jechać na 2 tygodnie do włoch, nie myśleć, poczuć słońce, maniane, pobyć sam na sam.

Czy moje życei musi zależeć od szczytu G7,8,9 ? Od Microsoftu? Od działania bądź nie serwera? Od rozrusznika? Od fochów moich klientów?

Niby nie.

dlatego chce się wymiksować. Choć na weekend. Albo upic się na maksa i nie myśleć.

Męczy mnie to. CO lato to samo – zeszłe lato też tak wyglądało…

Może nad jezioro? :)


  • RSS