siedziejesie blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2009

I rock

Brak komentarzy

Aurex zmienia świadomość. Powoduje, że świat jest ładniejszy, milszy, że wydaje się byc jasniejszy i bardziej kolorowy. Niby takiego działania nie ma opisanego w ulotce, niby nikt wprost tego u lekarza nie powie… ale działanie jest i ukryc sie nie da. Na blogach ( o Boże, jak licznych na temat Aurexu!!) – każdy pisze o tym jak bardzo i jak cudownie i jak bez skutków ubocznych i jak wspaniale do świata żywych przywraca, tych którym na chwilę zgasło swiatło i zbładzili…

I tak jest – szybciej na nogi sie staje, powoduje że nadchodzi dzień w którym można wstać z łóżka, wsiąść do samochodu, wejśc do kina. Pozwala wyjśc do żywych, przestać się izolować w tej jakże dziwnej sytuacji życiowej jaką nagle zaczyna byc dla kogos depresja.

Po pół roku wyjścia z tego stanu, nadal mam wrażenie że do końca sobą nie jestem, nie będę już nigdy. Ale polubiłam siebie taka jaka teraz jestem, jaką teraz umiem być.

ale czas na zmiany i na otrząsanie się z przesżłości. Po roku bycia z najcudowniejszym z mężczyzn, czuję, że kres mojej głupiej jakże choroby zbliża się wielkimi krokami… i ze czas stanąc na nogi…

Depresja to nie jest choroba ciała, duszy. Ja w to nie wieżę. prócz tego że te wszystkie cudowne aurexy budziły mnie do pracy, pozwalały prowadzic samochód, zatrzymały potok łez, nauczyły znów jak jeść i co jeść, to nie pomogły na to co tak naprawdę jest źródłem wszelkiej depresji – na ból duszy. Zmęczonej i zbolałej… takiej która potrzebowałaby raczej ciepłego słowa niz blistra leku.

I myslę, że te dni się zbliżają. właśnie zaraz. właśnie już.

scarlet woman

Brak komentarzy

Dziwna impreza. Na jednej sali techno ( to już dla mnie dziwność przez duże D) z tańczącą w czerwieni laską w jakimś dziwnym również szale… Na drugiej sali ludzie tańcza tango do trchno, staszek ( kim kurwa jest staszek?!) ma urodziny i biesiaduje. Dawno nie czułam się już na imprezie w stanie: o co chodzi?

pudel by you.

już teraz. nagle.

na zimno i katar
i grypę i panią Żanet Kaletę…

i kolejny cios… wydawalo mi się, że szczerość popłąca gdy jest się szczerym w stosunku do osób, że warto pomagać, warto się starać, warto dla kogoś stawać na rzesach… ale nie warto… zawiodłam się strasznie na B i nie wiem co dalej będzie… czuję się jakbym straciła kogoś bardzo ważnego w życiu…

po chuj ja się wpieprzam i na siłę staram się pomóć? po chuj?

jestem w szeregu koleżanek… sympatycznie całkiem, dobrze wiedzieć że się na piasku buduje.

Nie komentuje i się nie odzywam.

jakaś chujnia mrok jest

Edyta

Brak komentarzy

przyszła mi dziś do głowy stara i zapomniana piosenka, szanownej Efyty Bartosiewicz o tytule: Dżeny. Bo Dżeny za dużo widzi, zbyt mocno czuje…  Przysżło mi to do głowy w samochodzie, gdy zastanawiałam się nad tym jakie decyzje dziś muszę podjąć, czy zgadzam się z nimi, czy moje wewnętrzne Ja nie mówi: NIE. I jak zazwyczaj nie lubię być cudzą przełożoną, tak w sytuacji kiedy komuś trzeba zwrócić uwagę… tak nie cierpię być czyjąć przełożoną… jest prawie 12 a ja się nie mogę zebrać na rozmowę: NIE WOLNo TAK więcej ROBIC!

i się waham i wiję niczym piskorz… ale zaraz idę walczyć.

Miałam się specjalnie na tę okazję ubrać na czarno – aka czarna mamba z tajną i wazną misją do wykonania, ale Piotrek wyśmiał mój pomysł i zamysł.. więc dodadałam kolorową chustkę… ale nie uczesałam włosów więc wyglądam znów mało odpowiedzialnie…

A przy okazji mailowania z P. zaczęłam się zastanawiać – czemu tak wiele znacyz dla mnie wciąż co inni o mnie pomyślą, czemu się obawiam, że pomyślą, że jestem suczą suką… Skoro wiem i akceptuję sucze aspekty swojego zachownaia powinno przestac mi to rpzeszkadzać, a z wiekiem coraz gorzej – nie wiedzieć czemu… Ale staram się walczyć z tym.

Marzę o Rzymie, ale Piotrek opornie – nie wiedzieć czemu… chyba mamy inne priorytety..on by pojechał na deskę, ja powłóczyć się po Wiecznym Mieście, za którym tęsknię, nie wiedzieć czemu. Czuję, że to jest MOJE miasto, choć najbardziej z całej podróży kocham widok ursynowa i kabat, kiedy się londuje na Ochocie… warszawę kocham słowem jednym… ale nie o tym miała być mowa.

Może czas samej samodzielnie zakupić bilet i pojechać samej, nie czekając na Piotrkowe: TAK? Do przemyślenia.

No i czas przestać się obawiać co pomyślą inni.. a wiem, że myślą, tylko nie wiem… a zresztą :)

idę. walczyć :)


http://wiadomosci.onet.pl/135758,21,0,0,1,pokaz.html

ale z różnym skutkiem..

o niebieskich migdałach myślę :)

pracownicza1 by you.

  • RSS