siedziejesie blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2010

każda kłotnia, która do czegoś prowadzi, coś nowego pokazuje, wnosi… jest dla mnie akceptowalna. Można wykrzyczeć, wypłakać, wymówić emocje które w nas siedzą i uwolnić się od nich… i to zrobiłam dziś. I luźniej mi o 3 kg… a w całości przez miesiąc o 6 już… więc… lekko mi.

jutro studia… aaaaaaaa

sponsoruje ELMO… na dzień dobry!
how-elmo-works-1 by you.
tiger_rudy by you.

czwartek

Brak komentarzy

okazało się… że w sobotę mam studia! na którą? na 8.30. boskośc :) z negocjacji … to dośc ciekawe, bo już to miałam jakieś dwa lata temu… ale mimo wszystko… co tu duzo mówić: nie za bardzo mi się chce… miałam się zebrac do pisania mgr.. ale własnie skończyłam pracę i zupełnie nie chce mi się czytac o symulacjach i symulakrach rzeczywistości – wiem, że to dziwne i kazdy na moim miejscu by chciał… tak, tak… ale mi sie nie chce…

mam nowa fryzure i nowy włosów kolor. podoba mi sie bardzo. jutro wrzuce fotkę, jak zrobię… nosze się z zeskanowaniem zdjęć z canona.. ale tez mam opór materii wewnętrzny… nie wiedzieć czemu…

jest pomysł na knajpe… nie ma rak do pracy i realizacji… ja raczej podziekuję, merytorycznie wesprę i na kawe wpadne- jak trzeba będzie :). Strategie ułoże i cześć!

a co więcej? Asap się wierci obok nieznośnie i pisać nie daje – chyba chce iśc na spacerniak, ale nie wie, że Pani jest zimno, za zimno, żeby dupcię ruszała… może porposzę Pana?:) i się zgodzi? pewnie tak, ale rozmawia o przyszłości przez telefon z kimś… no nie ważne – poczekamy z Asapem.

chce juz zacząć jeśc słodycze- bardzo bardzo… :) schudłam do 55,5 – co jest dla mnie niebywałym szokiem, bo jeszcze 1,5 miesiąca temu wazyłam 60,8 kg! więc walkę z nadmiarem tłyuszczu – skutecznie wygrałam i się cieszę… niedługo juz przejde w inną faze realizacji planu; dieta i będę jjeśc co chcę- no prawie… ale pozytywnie się czuje i o sobie myslę. pierwszy raz od dawna. tylko poziom libido mi spadł – nie wiem czemu, ale obstawiam, że przez niełykanie tabletek… ale zacząc musze je łykać, bo zakusy Piotra na posiadanie potomstwa sa zbyt duże co bym chciała ryzykować powiekszanie swojej macicy na rosnace dzidzi… o nie. nie teraz. jeszcze nie :). prokreacji mówię stop i zwalczam plemniki. póki co. napewno kiedyś postanowię być gejsza i na macierzyńskim siedziec, miec nianie i chodzic na kursy garncarstwa, jogi i esperanto… ale jeszcze nie.

wypijam wodę do końca. Idę na przed nocne siku… motywuje Pietrka do wyjścia z psem…
a rano musze jechac z renatka na wymianę tylnich tarcz i klocków h… bo piszcza niemiłosiernie, a jakies 5 tys czasu kilometrów temu Pan warsztaciarz mówił mi, że za 1 tys mam wymienić… więc.. troszkę przegiełam pałkę.

o. Pietrek skończył. Idę go zmotywać…

o… sam zaproponował… że idzie…

fajnie. ciepło. milo. sennie. bajo!!

„You don’t have to be first to be success.
You don’t have to be unique.
You don’t have to be revolutionary.
What you do have to do, however, is give people value.
Give them a reason to buy from you instead of somebody else.”


http://kateandkate.pl/?page=_site_products&id=aXJqJNLQ5tE=&idk=812HEKJaKpo=&p
=

Piekę pomidory na zupę pomidorową wg przepisu z whiteplate. KURKA DOMOWA :) KUUURA DOMOWA… KURZYSKO! Mój pies nie zwraca na mnie uwagi i śpi na nowym psim wyrku… a ja staram się nakarmić mojego KONKUBENTA!

Tyle okresleń, nazw, zaszufladkowanych określeń, którymi nazywamy innych, nas samych. Niby odchodzimy od szufladkowania i jesteśmy tacy nowocześni, hop do przodu, postępowi. Niby jużnie żyjemy na kocią łapę, ani w konkubinacie, ale jesteśmy DINKSami ( Double Income No Kids)… Już nie jesteśmy starymi pannami płaczącymi w poduszkę tylko niezależnymi singielkami, które chcą udowodnić i pokazać światu, że życie w pojedynke jest lepsze od… Wyżej od, Dalej od, Mądrzej niż… skąd zdobywamy wiedzę, skoro grubą kreską odcinamy się od naszych starszych członków rodzin i nie słuchamy co mają nam ważnego do powiedzenia. Wiemy lepiej, przecież!

Piekąc pomidory – szaleńczo – kątem oka zerkam na program licealne ciąże i myślę o własnej… może nie licealnej, ale gdyby się zdarzyła teraz – śmiało mogę powiedzieć że zaszłam w ciąże na studiach ( co z tego, ze na 7 roku!!)…  ale się nie przydarza. Nie wiem czy byłabym gotowa, wiem, że prawdopodobieństwo że bym usunęła jest zerowe.

Słońce wyszło i jest naprawdę ślicznie… z Asapem na spacerze zeszliśmy spory kawałek Woli i zajęło nam to prawie godzinę…

Taki zlepek myśli nad pomidorami, co się pieczą… czekam na ukochanego, co to pojechał się spotkać ze swoimi rodzicami ( uwaga: ponoć WYLUZOWALI?!?!? nie uwierze póki nie zobacze)

leniwie

glupi ten tytul, bo nie adekwatny do tego co chce napisac… :)

a chcce napisac o tym, ze niewyorbazam sobie zycia w pojedynke, bez Piotrka… tak na codzien i od swieta. pomimo klotni, sporow nad kranami, umywalkami, meblarzami i innymi pierdolami… pomimo tego, ze jedzie na 1 biegu renata bardzo dlugo – ponad norme… ze nie zwraca uwage jak zmienia pas, pozno hamuje, zwraca mi uwage za kazdym razem jak parkuje i przejmuje sie az nad to pierdolami i tym samym mnie denerwuje…

mimo to… kocham go.
bardzo.

i to tak, ze nie wyobrazam sobie zycia bez niego, sniadan codziennych, sniadan odswietnych, kolacji, spania, czytania, mycia zebow, sikania gdy ktos inny sie kapie… w kazdej minucie, mimo calej swojej zyciowej dziwnej surowosci i wymogow.

a teraz ide spac. bo ciezki tydzien w pracy mialam, a jutro mnie czeka skladanie prezentacji i robienie kosztorysu! tak.. dzieci – tym pachnie praca w agencji :) ale wazne aby osiagnac cel i nie zaprzepascic tego co jest…

shalom i milych snow…

no i co? I nic… i nauka, i chora babcia, i praca i zycie… i kłotnie związkowo – życiowe i co dalej?

zamiast się uczyc na vod.onet.plm ogladam zwiastun Klubu Szalonych Dziewic – i chtytuł jest do dupy, to serial ok.. nie moge się zebrać do nauki.. przeglądam firmowe maile.. jestem jakas rozbita…

w nocy kłotnia nie jedna, ale dwie… może stąd niesmak poranny..

Jutro dużo pracy, dużo spotkań i jestem otwarta na to… rok tygrysajest – nie mam żadncyh ozdób, a to przecież rok kariery, bogactwa, sukcesu… i dla mnie- typowego SZCZURA – świetny rok.. więc jestem gotowa na to co przyniesie…

ale nie przynosi veny w pisaniu bloga.. więc jak widać – nic sensownego nie powstaje


  • RSS