Nie jestem w stanie przelać poprzez czarne guziczki klawiatury zapachu jaki roznosi się w Zielone Świątki w naszym domu… Robimy muffiny jagodowe.. z orzeszkami, kokosem… pachnie domem, ciepłem i miłością. Miska z masą wygląda jak chemiczna, fioletowa maź… muffiny w zastraszającym tempie wyrastają z przypisanych im małych, białych papierowych papilocików. Wygląda to ślicznie, pachnie jeszcze piękniej. Nie moge sie powstrzymac od ciepłych uczuć, od miłości i radości. W dodatku świeci słońce. Pieknie…

To całe piękno na chwilę przysłania mi zalaną Polskę… Rzeka na chwile nie istnieje, nie ma zalanych domów i ludzkich tragedii.

O właśnie wszedł P i rzekł: o kiurde , ale pachną! o kurde! ale wielkie :) Od jutra już 4 dniw  domu go ni ebędzie. będzie mniej miłośnie i mniej pusto… ale jak to dziś w piosence o białych żaglach ( tytułu nie znam): męska rzecz być daleko, kobieca – czekać ( może coś pomieszałam, ale mam nadzieję, że sens jest utrzymany!)…

Niedziela :)

Zarz z psem na spacer… i do rodzicó na obiad – ponoć zeberka być mają, Piotrek się ślini :)