siedziejesie blog

Twój nowy blog

entourage

Brak komentarzy

nic dodawać nie musze… I wanna be your super hero!!

oh yeah!

nie dziela.

Brak komentarzy

nie ma psa

jest smutno.

MAM!!

:)

Trwa… :)

a ja w nim. I co?

a no:

W roku 2010 należy unikać podejmowania ważnych czynności, w następujące dni:

Styczeń: 1, 9, 14, 15, 21, 24, 26.

Luty: 2, 3, 8, 12, 15, 20, 24, 27.

Marzec: 4, 7, 12, 15, 19, 24, 30, 31.

Kwiecień: 2, 6, 9, 15, 18, 19, 21, 27, 30.

Maj: 1, 3, 6, 7, 9, 13, 19, 22, 25,28, 31.

Czerwiec: 2, 7, 10, 19, 20.

Lipiec: 1, 4, 14, 17, 19, 26, 31.

Sierpień: 7, 8, 13, 20.

Wrzesień: 1, 14, 26.

Październik: 5, 8, 9, 12, 16, 16, 18, 21, 24, 26, 30.

Listopad: 2, 5, 9, 15, 18, 21, 23, 27, 30.

Grudzień: 3, 7, 10, 13, 15, 16, 19, 21, 22, 25, 27, 31.

Planuj z korzystnymi dniami

W roku 2010 za ogólnie korzystne dni uznaje się:

Styczeń: 3, 4, 8, 10, 16, 19, 20, 22, 23, 25, 31.

Luty: 4, 5, 10, 13, 16, 17, 19, 21, 22, 25.

Marzec: 3, 5, 8, 10, 13, 14, 16, 18, 25, 26, 28.

Kwiecień: 1, 3, 5, 8, 10, 16, 17, 20, 22.

Maj: 2, 8, 11, 12, 14, 15, 16, 17, 20, 23, 26, 27, 29.

Czerwiec: 1, 4, 5, 9, 11, 14, 15, 17, 21, 23, 26. 27. 29, 30.

Lipiec: 2, 3, 5, 8, 9, 15, 16, 18, 20, 22, 24, 27, 28, 30.

Sierpień: 1, 2, 3, 5, 10, 12, 14, 16, 18, 21, 24, 28, 30.

Wrzesień: 3, 5, 7, 9, 12, 13, 15, 16, 24, 27, 28.

Październik: 3, 4, 6, 7, 10, 11, 13, 17, 20, 22, 23, 25, 28, 29.

Listopad: 4, 10, 12, 13, 14, 16, 17, 19, 22, 24, 25, 26, 28.

Grudzień: 1, 4, 6, 8, 12, 14, 17, 18, 20, 23, 24,

ale czekam na asapka…  z utęsknieniem… i na najbliższy tydzień, bo licze, że popracujęz  domu iz  nim pobęde… do domku go przyzwyczaję :D

o dziwo

Brak komentarzy

dziwnie pusto w polityce. nie ma wrogów, przeciwników… peace and love… o DZIWO…

Kończymy mieszkanie, jakieś pierdoły zostały, ale jednak ciągle coś… fajnie mieszkac u siebie, gdzie jest po NASZEMU, gdzie nam jest dobrze i wszystko jest takie jakie być powinno. Uwielbiam się tu budzić i patrzeć w te wieeelkie okna… na wieeelkie błekitne niebo.. i myśleć o tym jak fajnie jest się tu obudzić…

trochę mi żal że okna zostaną zasłonięte roletami rzymskimi… choć – bez nich nie ma opcji aby uprawiać sex w ciągu dnia…. nie ma :)

jest nieładna pogoda, nieładne śmierci, nieładny kwiecień… ale są promyki optymizmu w tym wszystkim. Zycie się toczy. Biegnie nawet

Śmierć, śmierć i cierpienia bliskich…

Sidor mi podpowiedział:

Eliot Thomas Stearns

Jałowa ziemia – Grzebanie umarłych

1.Grzebanie umarłych

Najokrutniejszy miesiąc to kwiecień. Wywodzi
Z nieżywej ziemi łodygi bzu, miesza
Pamięć i pożądanie, podnieca
Gnuśne korzenie sypiąc ciepły deszcz.
Zima nas otulała i kryła
Ziemię śniegiem łaskawym, karmiła
Maleńkie życie strawą suchych kłączy.
Zaskoczyło nas lato, idąc nad Starnbergersee
Rzęsistym deszczem. Chwila pod kolumnadą
I wyszliśmy na blask słoneczny, do Hofgarten,
Piliśmy kawę i rozmawiali godzinę.
Bin gar keine Russin, stamm` aus Litauen, echt deutsch.
Kiedy byliśmy dziećmi, w domu arcyksięcia,
Mego kuzyna, brał mnie na saneczki,
A ja się bałam. Mówił tak: Marie,
Trzymaj się, Marie. Pędziliśmy w dół.
O, w górach człowiek czuje się swobodny
Czytam nocami, w zimie jadę na południe.

Jakie korzenie tu tkwią, jakie gałęzie rosną
Z tych kamiennych rumowisk? O synu człowieka,
Rzec nie potrafisz ni zgadnąć, bo ty znasz jedynie
Stos pokruszonych obrazów, i słońce tam pali,
I martwe drzewo nie daje schronienia, ulgi świerszcz,
Ni suchy kamień dźwięku wody. Cień
Jest tylko tam, pod czerwoną skałą
(Wejdźże w ten cień pod czerwoną skałą).
Ja pokażę ci coś, co różni się tak samo
Od twego cienia, który rankiem podąża za tobą
I od cienia, który wieczorem wstaje na twoje spotkanie.
Pokażę ci strach w garstce popiołu.
                                              Frisch weht der Wind
                              Der Heimat zu,
                                              Mein Irisch Kind,
                                              Wo weilest du?

„Dałeś mi hiacynty rok temu pierwszy raz.
Nazywano mnie hiacyntową dziewczyną.”
- Ale gdy wracaliśmy, późno, z Hiacyntowego Ogrodu
I miałaś pełne ręce, mokre włosy, ja nie mogłem już
Mówić i ćmiło mi się w oczach, i nie byłem
Żywy ani umarły. Nie wiedziałem nic,
Zapatrzony w serce światła, w ciszę.
Oed` und leer das Meer.

Madame Sosostris, słynna jasnowidząca,
Była dzisiaj przeziębiona, niemniej jednak
Jest znana jako najmądrzejsza z kobiet w Europie,
Z tą chytrą talią kart. Tutaj, powiada,
Jest pańska karta, utopiony Żeglarz Fenicki,
(Gdzie były oczy, perła lśni. Patrz!)
Tutaj jest Belladonna, Dama Skał,
Dama okoliczność.
Tutaj jest człowiek z trzema pałkami, a tu Koło,
A tutaj jednooki handlarz, a ta karta,
Która jest pusta, oznacza coś, co niesie na plecach,
Czego mi widzieć nie wolno. Nie znajduję
Wisielca. Zagraża tobie śmierć w wodzie.
I widzę tłumy ludzi, jak chodzą w kółko, w kółko.
Dziękuję. Gdyby pan widział kochaną Equitone,
Proszę powiedzieć, że horoskop ja sama przyniosę:
Musimy być w tych czasach tak ostrożni.

Nierzeczywiste Miasto,
Pod mgłą brunatną zimowego świtu
Tłum płynął po Moście Londyńskim, tak wielu,
Nie myślałem, że śmierć zniszczyła tak wielu.
Westchnienia, krótkie i nieczęste, rwały się im z ust,
Każdy oczy obracał w dół, do mokrych płyt,
Płynęli w dół i w górę po King William Street,
Aż tam, gdzie Święta Maria Woolnoth wybija godziny
Z dziewiątym uderzeniem, co ma głuchy dźwięk.
Tam zobaczyłem kogoś, kogo znałem,
I zatrzymałem go wołając: „Stetson!
We flocie razem byliśmy pod Mylae!
Ten trup, którego zasadziłeś zeszłego roku w ogrodzie,
Czy zaczął już kiełkować? W tym roku czy będzie kwitł?
Przymrozek nie zaszkodził? Dobrą ma kwaterę?
Och, trzymaj psa z daleka, to przyjaciel ludzi,
Bo grzebiąc, znowu na wierzch go wyrzuci!
Ty! Hypocrite lecteur! … mon semblable! …mon frere!”

Nie zdarza mi się czesto opisywać swoich chorób i bolaczek. Myślę, że skoro raz to zrobię – świat się nie zawali.

Mam zapalenie pęcherza. Bolesne i KRWISTE. Prócz tego zagłębiać się więcej nie będę w szczegóły. Sympatycznie nie jest. Jest bolaco, szczypiąco i mało sympatycznie… nie należę do osób bardzo szczęsliwych w tym momencie. Dodatkowo dochodzi do tego ból spowodowany tym, że jestem w domu i że boli i że mi się nic a nic nie klei! nawet pisanie!

Oglądam dalej w międzyczasie friendsów i mam jeden wniosek: paczka znajomych, którzy się między sobą bzykają, zaręczają, mają dzieci ze sobą wzajemnie. Banda hedonistów… nie wiem czemu to oglądam – sprytni scenarzyści mnie wkręcili w film. Ale dążę do zmiany na Entourage… ale… nie. Jutro pójdę do pracy. Już nie będę miała nad czym się uzewnętrzniać…

A! dziś miałam też pobieranie krwi… przez kilka dobrych godzin.. pobranie – pigułka- godzina – pobranie – pigułka… faken! I ta pieprzona prolaktyna! niby hormon, który sie wydziela pod wpływem stresu.. a stres z pracy i życia… ale jak w tym stresie znaleźć 3 h na to aby pobrać krew!!!!!!!!! JAK PYTAM??

jeśli jestem zestresowana, zapracowana… to jak do cholery .. jak i dlaczego nikt nie wymyślił szybszego czasu na zmierzenie pieprzonej prolaktyny!!

a… zresztą… dziś jestem rozżalona.

Bardzo. I smutna. bardzo.

Może mi się okres zbliża i nie muszę obsikiwać żadnego testu?

Bardzo bym chciała…

Jeśli miałabym wybrac któryś z przedmiotów w liceum/ na studiach, miała możlwiosć go przerobić i nauczyć się czegoś nowego.. to wybrałabym historię sztuki i dodałabym do niej historię kultury. Nie ma takiego przedmiotu, nie ma takich nauczycieli. Uczy nas życie, to co nas otacza, ludzie którymi się otaczamy, sytuacje które przeżywamy i te które nas omijają…

I leże w łóżku  z ostrym zapaleniem pęcherza ( nie ma co się oszukiwać – obok na laptopie lecę friendsi…) i  myślę o tym jak smakuje swoje życie, czy je celebruję? czy myślę o smaczkach i smaczków szukam?

Odpowiedź mnie zawodzi jak zawsze – niestety nie. Nie smakuję, nie szukam. Nie poświęcam czasu na sztukę dobrego życia. Ubieram w słowa i czyny to co myślę, moje poglądy i reakcje, ale nie doszukuję się smaczkó, pikanterii, małych radości. A szkoda, bo one wiele dają, jak to mówi piotrek- to są rzeczy które nam ROBIĄ…

I dziś, sikając i sycząc z bólu, z tym pęcherzem, pomyślałam, że właśnie czas na sztukę życia, na to aby patrzeć, rozglądać się i smakować… ciekawe czemu takei refleksje przychodzą do mnie w momencie kiedy leże nieruchomo a jedynym miejscem, które staram się dowiedzać co 15 minut jest kibelek… :) ironia.

A. I widziałam się dziś z Rudą. Porozmawiałyśmy, zjadłyśy sałatkę… i obiecałyśmy że regularnei spotykać się będziemy, gdyż odległość międyz rpaca jednej i drugiej wynosi dokładnie 17 minut. I to zamierzam zrobić. Szkoda, że nie ma Agi i nie mam możlwiości z nią się tak umawiać… ale jak wróci w WAKSY… będę :D

addicted.

Śmiało moge sobie coś takiego na koszulce napisać, wytatułować… to okropne. Wolę być addicted tylko od SATC… i okresowo od Entourage… ale jeszcze do Friendsów? Ehhhh to męczace!

oglądam 2 sezon ( w rzeczywistości 8!) i się mecze… bo myslałam, że już jest ok, że chandler i monika wzieli ślub… i wszystko po ptokach… ale? Ale nie… musiała zajśc w ciążę była kochanica Brada Pitta! Bel ble bleeeeeeeeeeeeeeeee

teraz też ogladam. Katem oka. I wstydze się tego. Niby to amerykańska produkcja, ale jedyny i pierwszy w życiu serial gdzie nagrywają ludzi którzy się śmieją z tego co robią Friendsi… i to mnie dobija. to dość niskie… smutne… i ble: generalnie.

Nie moge się nawet skupić na pisaniu.

A … zapomniałam… pisze tu o bzdedach… a jeszcze musze test zrobić, kupić, obsikać…


  • RSS