siedziejesie blog

Twój nowy blog

po przeprowadzce

przed świętami

zeszło ciśnienie… troszkę spokók..

Piotrekzaglada przez ramie – wypisze co mysle pozniej.

wczoraj:
- egzamin
- kreacje do przetargu
- mycie okien
-lodówek
- szafek
sretów i bzdetów…

w totalu: już jestem mokotowianka :D choć z dowodu- tarchimianka… oczywiście… :D

szczęśliwa i umeczona… ale jestem.

dzis wstaliśmy o … 8??!?! i pojechalismy od razu do jakiegoś srerfura, sreroramy, srerokei … i teraz leże w łóżeczku…. delikatnie… milusio.. ogladam SATC the mówie… chłopcy montują okap czy coś tam… :) czil

do domu nowego… prawdziwego domu juz za rogiem ( a dokładnie jutro od rana). Póki co pakowanie rupieli, wyrzucanie sentymentalnych bzdur i śmietnika doświadczeń i złych wspomnień.

ogrodowa będzie mi się na zawsze kojarzyć już z moim ulubionym miejscem mieszkaniowy, z radośnie podpitym Kępą, z moją przyjaciółką w czapce mikołaja… z jointami, wódką i posikującym małym psem… Z nauką siebie samej i życia. Z kopniakami w pracy i w szkole… Z kłotniami z rodzicami i z depresją…
I kurcze – może te wspomnienia nie brzmią zbyt cudownie, ale hej – naprawdę lubiłam tu mieszkać :) I już koniec tej historii. Już nie jestem Polka ogrodowa, tylko Łowicka. Dobrze że nadal Ziejewska. Szkoda, że Asapa chwilowo nie ma… nie będzie się mógł pożegnać z mieszkankiem…

Przeprowadzki to zawsze momenty rozliczeń – taki NOWY rok w życiu… a ten rozdział uważam za zakończony. dorosłam, wyrosłam, schudłam … :)

Tęsknię za Agą, bardziej niż gdy jej nie widziałam. Tęsknie bo zobaczyłam i dlatego. o!
smutno…

Pan Piotr na Łowickiej z tatą coś grzebie, kupuje, załatwia, co by żyło się lepiej.

Marzę o pierwszej kawie, którą mu z rana zrobię z naszego nowiutkiego, pięknego ekspresu… mmm to już w niedzielę! :D

kawka by you.

dzis w samochodzie do Katowic myślałam co dopisać to listy, bo poczułam, że zapisałam za mało, za szybko, pokazałam: ha! ja wszytsko wiem, ale przecież czasem trzeba się kurwa zastanowić nad waznymi rzeczami… zwłaszcza TAKIMI od których ponoć ma zależeć mój sukces i moje życie…

i co? I usiadłam, zjadłam i zapomniałam…

Chyba chciałam podkreślić że rodzice i brat- znacznie więcej czasu im chcę poświęcić i uwagi… i aby z nimi być MOCNIEJ!

i o zdrowiu: że chciałabym mieć zdrowe nawyki, sportowe ( a nie jak teraz- w knajpie zamiast zjeść sałatke- zjadłam makaron i … i co? aa… i kuźwa creme brule… – bez komentarza kalorycznego, ale jestem w delegacji na BOGA i ciezko mi odgrzac sobie w mikrofalówce kurczaka!:) ) i że chciałabym zoperować sobie szyję i mieć już z tym święty spokój… a nie tak jak teraz…

i chciałabym dorosnąć do myśli, że mam 26 lat.

Nie. Nie zaczęłam się spotykać z Brianem T… ale mój chłopak prawie tak. Zaczął czytać i analizować książkę o motywacji i o dochodzeniu do szczęścia i po głowie dostało się również mi… mam do odrobienia pracę domową.

Skoro już mam, to postanowiłam podzielić się mądrościami Pana T publicznie, dla dobra ogółu i wszechwiedzy wszystkich + uzewnętrznić się opisując co mnie i co ja mnie nie tak o jak nie innaczej ( se se se!)

7 elementów sukcesu ( tu haczyk – trzeba sobie zidealizować jak wyglądałoby idealnie nasze życie biorąc pod uwagę te 7 elementów)


1) Spokój ducha – czyli to co się dzieje w naszym życiu, czy jesteśmy z nim pogodzeni, czy jest w porzadku, czy mamy równowagę między pracą, a życiem poza nią, czy życie poza pracą jest zrównoważone, pełne spokoju.. etc…

Mój cel: przyjaciele, na których mogę polegac, którymi się mogę otoczyć i są dla mnie opoką, nie izolowanie się w norze, gdy mam duuużo pracy, ale wychodzenie, otwartość, ludzie z którymi chcę być blisko to trzy kobiety Łódzko- Radomsko- Warszawskie ( z ktymi jestem w słabych relacjach obecnie) , chcę się rpzyjaźnić na amen z Kępą Kępińskim- bo wsparcie ogromne i pomoc; chcę aby moim najlepszym przyjacielem był tez mój mężczyzna, abyśmy zawsze szczerze i otwarcie ze sobą.. chciałabym spędzać wieczory, weekendy w gronie zaufanych i sympatycznych ludzi.. Chciałabym lepiej poznać Agatę ( jak kolwiek lesbijsko to nie brzmi) bo wydaje mi się, że może być kimś waznym w moim życiu… Chciałabym umiec wychodzić z pracy, wtedy kiedy tego potrzebuje i zostawać w niej i czynną być do rana, gdy praca wymaga tego ode mnie… Chciałabym znaleźć balans i równowagę.. ale o ile z praca problemów nie mam, o tyle z życiem poza nią – tak. Chciałabym znów móc porozmawiać z Beatą. kiedyś. O czymś. Chciałabym odnowić znajomości, któe przez lata zarosły i które zaniedbałam, a na których mi zależy. Uderzę się w pierś, bo wiem, że źle zrobiłam. Chciałabymw  końcu zbudowac dom, pełen słońca, póki co na Łowickiej, z poranną pachnącą kawą, pieczywem, piec muffiny zapraszac na nie przyjaciół, pić wino i bawić się z psami( PSAMI nie psem)…  I rodzice- i brat… zaniedbany brat.. chciałabym abyśmy byli bliżej, aby miał we mnie wsparcie, aby zawsze mógł się do mnie zwrócić ze wszystkim. chciałabym aby rodzice wiedzieli, że zawsze im pomoge, że ich kocham.. chciałabym ustanowić jakiś rutuał, np. niedzielne obiady rodzinne…


2)Zdrowie i Energia – w miarę jasne?

u mnie: ytrzymać wagę któa mam, duuużo z psem chodzić, spacerować po pięknym mokotowie… nie obzerać się i nie upijać!


3) Udane związki - z tymi, których kocham i na których mi zależy… jak wyglądają? czy są satusfakcjonujące?

Chciałabym być bliżej moich przyjaciół, abym była dla nich zawsze wsparciem… z Piotrkiem – no bliżej się nie da, chyba, że mnie ZAPŁODNI :) to wtedy bede z czescia jego przez 9 miesiecy bardzo blisko! Ale póki co… chciałabym aby przyjaciele mi ufali, polegali, aby byli… abyśmy się smiali i płakali razem…chciałabym byc blizej brata, rodziców… cieszyc sie z nimi naszym zyciem..


4) Niezależność finansowa - co zapewni mi bezpieczeństwo? poczucie stabilności? ile chcę mieć oszczedności? z czego żyć w przyszłości?

CHciałabym być bardzo niezależna… póki co- oszczędzam, bo to dla mnie jedyna drga do zgromadzenia kapitału. potem chciałabym ulokować gdzies pieniądze aby rosły. Chciałabym mieć za 5 lat minimum 100 tys oszczedności… tak abym miała pieniądze, które będą na mnie pracować i które dadzą mi poczucie stabilności i bezpieczeństwa… Chciałabym szybko spłacić samochód, i nie miec kredytu.. nie chce mieć już żadnych kredytów… i dążę do tego aby ich nie mieć! Na emeryturze chciałabym podróżować, żyć z oszczędności… ale… UWAGA! Bardoz bardzo chciałabym być ekspertem, który odchodzi z firmy, ale mimo wszytsko doradza, pomaga, wspiera… bo ma ogromną wiedze…i to by był mój największy kapitał, w który chciałabym zainwestowac. w wiedzę… Chciałabym aby mnie było stać w ciągu 5 lat na to aby zafundowac rodzicom wyjazd na wakacje za granice, aby mnie stac było na spełnianie zachcianek brata…


5) Wartościowe cele i ideały - potrzeba celu, znaczenia w życiu, sens działań moich i twoich, poczucie, że daję coś światu

póki co czuję że daję pracę.. ale to trafia w  próżnie, grupa docelowa: nie ma pamięci długotrwałej… Chciałabym uczyć studentów na studiach tego co już wiem, przekazywać im dobre praktyki, aby mogli się czegoś ode mnie uczyć. Chciałabym być dobrym szefem, który uczy, pomaga, wspiera… Chciałabym aby ktoś mi kiedyś podziękował za to, że byłąm taka jaka byłam. Chciałabym aby Pewna Pani była w moim zyciu jak najdłużej, bo się wiele od niej uczę.. i mi pomaga zrozumieć wiele rzeczy, choć świadoma tego nmie jest.. chciałabym przekazać swoim dzieciom to co moja mama mi: ciepło, zrozumienie, samodzielność…


6) Samopoznanie i samoświadomość - wewnętrzne szczęscie

czy je mam? ciężko stwierdzić… czuję sie zadowolona z tego kim jestem, na kogo wyrosłam, co osiągnęłam… co sobą reprezentuję… ale zawsze można więcej? Jestem świadoma siebie, swoich mocnych i słabych stron… i więcej świadomości nie chcę… bo zwariuję.. :) jak będę to analizować!!


7) samorealizacja - uczucie stawania się takim człowiekiem, jakim chce być.

napewno przyjdzie z czasem, kiedy naprawie w swoim zyciu relacje, ktore zaniedbałam… :)

notes

Brak komentarzy

mam notes. Notesik podręczny. Ala Moleskine… Notuję, pisze w nim, zanzaczam… doklejam… wklejam. Myśli, przemyślenia, złote mysli, strony www to co mi do głowy przyjdzie, postanowienia noworoczne i wymarzony samochód ( no … oczywiście że kurcze nowa meganka CC!!)

i jak patrze na to co tam jest, co zapisałam… to czuję, że moja pamięc zewnętrzna działa, że mam backup, że jak padnę to łatwo bedzie mi powstać , bo wszytsko mam zapisane, zanotowane i moge do tego wrócić.

Moję życie to ostatnio – lekcja po lekcji… nauka po nauce… i walka o Klienta… i walka o siebie i o to jak chcę aby moje zycie wyglądało.

Dziś, pierwszy zraz od dawna, uświadomiłam sobie, że codziennei rano dostaję taką dawke pozytywnej energii od mojego słońca… tyl emiłości, zaskakiwajek, przyejmności… że aż mi głupio, ze ja tyle od siebie nei daje… w notesie zanotowane – aby wiecej, mocneij, kolorowiej… i tak będzie…

miesiąc kwiecień to miesiąc przeprosin i pogodzeń się z innymi. Z przeszłością, z tym co bolesne, z tymi co się pokłóciłam i pozarłam… z niektórymi przynajmniej :)

słońce świeci… idę się przytulać…

biznesowe? nie biznesowe?

dizwne relacje tworzone przez podwykonawców.. któryś raz się na to nacinam, choć za każdym razem myślę, że to szczere relacje… ale wychodzi – jak zawsze… do DUPY…

dziwnie mi dziś… generalnie…

ale staram się pozytywnei i do przodu!

no bo jak innaczej? :)

Pola

ważne, najważniejsze… i na tatuaż!

dzieje się dobrze, aż za dobrze… i oby tak dalej :)

staram się zaadoptować Goldenkę… albo Goldena.. nie wiem co Bóg da i przyniesie… ale staram się…

póki co mnie maglują,w ypytują, sprawdzają czy nie jestem psim Fritzlem … ale dobrze… chciałabym sperłnić wymogi fundacji i przyjąć sunię do siebie… I Asap zadowolony by był… i Piotruś i JA! :)

Piotrek powiedział, że moje fanatyczne poświęcenie w rozmowie z ludźmi z fundacji brzmi jakbym nie mogła miec dzieci i musiałabym sobie to skompensowac PSEM! Nie wiem czy im to tłumaczyć, że nie o to kaman! Zresztą to Piotrek ma parcie na dzeci a nie ja, a zresztą.. przecież póki co o dzieci się nie staramy ( Dziękuję za antykoncepcję!)… więc nie wiem skąd mu się to wzięło…

Dwa goldeny.. dwa człowieki… WYZWANIE :)


  • RSS