siedziejesie blog

Twój nowy blog

Szomonowi Hołowni – włos deba staje! no jak to! ktoś wymyślił świętą maszynę! to straszne! tak być nie może..

Pani artystka: ludzie myślą, że się znają na sztuce, i dlatego dyskutują. a to nie prawda. tak samo ludzie myślą, że się znają i moga zaprojektować swój własny jednorodzinny dom.. i dlatego Polska wyglada jak wygląda…

no proszę..

święta maszyna – chętnie zadam Ci pytanie i poczekam na odpowiedź…chętnie

więcej o świętej maszynie w internecie oczywiście…

świadomość i racjonalne myślenie mi się obudziło. przyznaję się do umysłowej słabości. Czekam na P. Aż wróci i będzie.



No zakochanam….

Już możemy sobie mówić na Ty
I kwiaciarnie dziś wykwitły jak ospa

…. tra la la…

mam nadzieję, że co najmniej dobrze bawisz się TY!

…..

… tra la la…

by zapomnieć dobre radyyyy…

wokół rzeczy których nie możesz kupić…

la la laaaaaaaaa traaaa la laaaaaaa!!

Czasem zdarzają mi się w życiu sytuacje w których czuję, że coś, ktoś, karma, los, przeznaczenie … utarło mi nos. Ostatnio był to pies, który mnie dziabnął brutalnie zębami pokazując swoje terytorium i swoją niezależność. Wybiło mnie to z rytmu – bo jak to, dlaczego on mnie gryzie? nie kocha? to boli. I pozostawiło po sobie ślad – na palcu obok kciuka prawej ręki.. drugim po kolei – nie wiem jaką ma oficjalną nazwę tenże palec… ale na tymże palcu mam takie małe zgrubienie, które jak je naciskam ( ma so chizm!) to boli…i przypomina o tym, że nie wolno na siłę nic nigdy i trzeba respektować terytorium innych ludzi/ zwierząt i że nie zawsze może być tak jak ja chcę…

I dziś też był taki dzień. I czasami też dostaję za to po łapach i ktoś mi pokazuje palcem: a ti, ti, a nu nu, nie wolno, nie wolno… zagalopowałam się po raz kolejny i mądry woźnica ściągnął cugle. Dobrze zrobił zapewne, ale dziwnie…opuściła mnie chęć do galopu.

Pamiętam słowa Agi P - oddzielaj życie zawodowe od prywatnego… obiecywałam sobie setki razy, że to będę robić, ale nie umiem i wciąż i wciąż gdzieś wszystko mnie dotyka emocjonalnie. Może jej było tak łatwo mówić bo tym się całe życie kierowała i jako szef i jako człowiek?

Jutro wolne i jazda po szpitalach z babcią- okuliści, złośliwe pielęgniarki, śmierdzace lizolem wnętrza. Nic miłęgo, ale jak trzeba to trzeba… wieczorem: słodka nagroda.

oj…

Brak komentarzy

działam!

nie przeszkadzać

każda kłotnia, która do czegoś prowadzi, coś nowego pokazuje, wnosi… jest dla mnie akceptowalna. Można wykrzyczeć, wypłakać, wymówić emocje które w nas siedzą i uwolnić się od nich… i to zrobiłam dziś. I luźniej mi o 3 kg… a w całości przez miesiąc o 6 już… więc… lekko mi.

jutro studia… aaaaaaaa

sponsoruje ELMO… na dzień dobry!
how-elmo-works-1 by you.
tiger_rudy by you.

czwartek

Brak komentarzy

okazało się… że w sobotę mam studia! na którą? na 8.30. boskośc :) z negocjacji … to dośc ciekawe, bo już to miałam jakieś dwa lata temu… ale mimo wszystko… co tu duzo mówić: nie za bardzo mi się chce… miałam się zebrac do pisania mgr.. ale własnie skończyłam pracę i zupełnie nie chce mi się czytac o symulacjach i symulakrach rzeczywistości – wiem, że to dziwne i kazdy na moim miejscu by chciał… tak, tak… ale mi sie nie chce…

mam nowa fryzure i nowy włosów kolor. podoba mi sie bardzo. jutro wrzuce fotkę, jak zrobię… nosze się z zeskanowaniem zdjęć z canona.. ale tez mam opór materii wewnętrzny… nie wiedzieć czemu…

jest pomysł na knajpe… nie ma rak do pracy i realizacji… ja raczej podziekuję, merytorycznie wesprę i na kawe wpadne- jak trzeba będzie :). Strategie ułoże i cześć!

a co więcej? Asap się wierci obok nieznośnie i pisać nie daje – chyba chce iśc na spacerniak, ale nie wie, że Pani jest zimno, za zimno, żeby dupcię ruszała… może porposzę Pana?:) i się zgodzi? pewnie tak, ale rozmawia o przyszłości przez telefon z kimś… no nie ważne – poczekamy z Asapem.

chce juz zacząć jeśc słodycze- bardzo bardzo… :) schudłam do 55,5 – co jest dla mnie niebywałym szokiem, bo jeszcze 1,5 miesiąca temu wazyłam 60,8 kg! więc walkę z nadmiarem tłyuszczu – skutecznie wygrałam i się cieszę… niedługo juz przejde w inną faze realizacji planu; dieta i będę jjeśc co chcę- no prawie… ale pozytywnie się czuje i o sobie myslę. pierwszy raz od dawna. tylko poziom libido mi spadł – nie wiem czemu, ale obstawiam, że przez niełykanie tabletek… ale zacząc musze je łykać, bo zakusy Piotra na posiadanie potomstwa sa zbyt duże co bym chciała ryzykować powiekszanie swojej macicy na rosnace dzidzi… o nie. nie teraz. jeszcze nie :). prokreacji mówię stop i zwalczam plemniki. póki co. napewno kiedyś postanowię być gejsza i na macierzyńskim siedziec, miec nianie i chodzic na kursy garncarstwa, jogi i esperanto… ale jeszcze nie.

wypijam wodę do końca. Idę na przed nocne siku… motywuje Pietrka do wyjścia z psem…
a rano musze jechac z renatka na wymianę tylnich tarcz i klocków h… bo piszcza niemiłosiernie, a jakies 5 tys czasu kilometrów temu Pan warsztaciarz mówił mi, że za 1 tys mam wymienić… więc.. troszkę przegiełam pałkę.

o. Pietrek skończył. Idę go zmotywać…

o… sam zaproponował… że idzie…

fajnie. ciepło. milo. sennie. bajo!!

„You don’t have to be first to be success.
You don’t have to be unique.
You don’t have to be revolutionary.
What you do have to do, however, is give people value.
Give them a reason to buy from you instead of somebody else.”


  • RSS